Śmiać się czy nie śmiać – oto jest pytanie

Autor: Andrzej Łodyński

Dowcip rysunkowy z tygodnika „New Yorker“: para, w ponurym nastroju, siedzi pod palmą na bezludnej wysepce. Wokół złowrogo – krążą rekiny. Kobieta zwraca się do partnera: „Czy dziś moglibyśmy porozmawiać o czymś innym?“

Fot: Vera Davidova z Unsplash

No właśnie. Chcielibyśmy wreszcie rozmawiać o czymś innym, nie tylko ciągle o wirusie, ale jakoś nam to nie wychodzi. Z jednej strony, ile można znieść dywagacji o pandemii, z których i tak nic nie wynika, bo za dużo jest niewiadomych. Z drugiej, każdy inny temat wydaje się jakby… nie na temat. W tej sytuacji niezłym rozwiązaniem może być dowcip, satyra, parodia i humor. Tylko… czy można się śmiać kiedy ludzie umierają?

Można, oczywiście, sądząc po fali mniej lub bardziej zabawnych dowcipów, która jak tsunami zalała internet. Epidemia sparaliżowała wiele sfer życia, ale nie zabiła humoru. Chodzi więc raczej o granice żartu, o to kiedy i z czego wypada się śmiać. Pytanie szczególnie trudne i drażliwe, gdyż strażnicy politycznej poprawności chcieliby wyciąć z naszego życia większość dowcipów. Postawiła je niedawno amerykańska dokumentalistka Ferne Pearlstein w filmie „The Last Laugh“, „Ostatni śmiech“, albo: “Kto się śmieje ostatni“. 

W pamiętnej scenie jedna z bohaterek filmu opowiada jak w Auschwitz trafiła w ręce doktora Mengele: „Powiedział mi: ‚będziesz musiała kiedyś usunąć migdałki‘ To było śmieszne: nie wiedziałam, czy przeżyję do następnego dnia, a on mi mówił o migdałkach! Żyliśmy w straszliwych warunkach, wokół szalała śmierć, ale mimo to potrafiliśmy się śmiać – z tyfusu, z głodu, który nam doskwierał… Nie wszyscy, oczywiście, ale myślę, że w ten sposób łatwiej było przetrwać“.

Humor, często rubaszny, towarzyszył także epidemiom. „Nigdy nie żyło mi się tak wesoło jak podczas wielkiej zarazy“ zanotował znakomity kronikarz siedemnastowiecznego Londynu, Samuel Pepys. Popularne internetowe memy, takie jak: „Zaczekajmy z cenzusem do końca pandemii“, albo: „Za rok będziemy się z tego wszyscy śmiać, no… może nie wszyscy“, pochodzą sprzed stu lat, z czasów Hiszpanki, która pochłonęła więcej ofiar niż pierwsza wojna światowa.

Żartami nie pokonamy wirusa, ale kto wie, może poprawimy sobie odporność. A lockdown aż się prosi o dowcipy. Słyszałem, wyznał pewien amator zakupów, że w supermarkecie wystarczy mieć teraz maseczkę i rękawiczki. Kłamstwo! Okazało się, że wszyscy inni mieli na sobie ubrania.


„Raport o stanie świata” jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Proszę pisać na adres mailowy raportu: raportrosiaka@gmail.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Raport tworzymy dzięki Waszemu wsparciu!

Raport o stanie świata jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Zapisz się do newslettera!