fot. unsplash.com/@prometheus
14 marca 2026

Brudna robota

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

I znowu się rozregulował polityczny GPS: Rosja gdzieś w oddali, tak jak jej wygodniej – a Iran na pierwszym planie, chociaż wcale mu to nie po myśli. Co zrobić, Bliski Wschód coraz bliższy, bo paliwo coraz droższe. Z piwnic już wyłażą głodne kanistry, dzioby otwierają, na zapas i na wszelki wypadek chcą się nasycić artykułem pierwszej potrzeby. Inne artykuły z tej kategorii – żywność, woda, lekarstwa, środki higieny – ciągle w obfitości. Jeszcze jeden, informacja, nawet w nadpodarzy. Artykułami pierwszej czy choćby dalszej potrzeby przestały być natomiast artykuły prawa międzynarodowego, co najmniej od czterech lat.

Karta Narodów Zjednoczonych, artykuł 33 punkt 1. Strony w sporze, którego dalsze trwanie może narażać na niebezpieczeństwo utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, powinny przede wszystkim dążyć do jego rozstrzygnięcia w drodze rokowań, badań, pośrednictwa, koncyliacji, arbitrażu, postępowania sądowego, odwołania się do organów lub porozumień regionalnych, albo innymi sposobami pokojowymi stosownie do swego wyboru.

Naczelna reguła prawa międzynarodowego już w chwili uchwalenia była pobożnym życzeniem. A ludzie modlą się różnie i niekoniecznie o to samo. Dzisiaj ważniejsze jest jednak, by o spełnienie życzeń nie tyle się modlić, co zabiegać usilnie. U-silnie, tak to należy wymawiać. Górą jest ten, kto respektuje tylko ostatni fragment artykułu 33, czyli w sporze używa środków stosownie do swego wyboru.

Krwawa operacja porwania Nicolasa Maduro. Zgładzenie ajatollacha Chameneiego i jego świty. Czarny deszcz nad Teheranem, irański odwet na arabskich sąsiadach. Tarcza Ameryk – rakiety przeciwko narcosom. Następni na liście proskrypcyjnej są kubańscy komuniści, uczepieni władzy resztkami sił. Jedna bitwa po drugiej. Donald Trump też liczy na nagrody. Ale miał być uhonorowany Noblem za co innego. A MAGA miało oznaczać kres zagranicznego zaangażowania zbrojnego. Dlaczego więc Trump robi to co robi?

Bo może. Nawet jeśli nie ma planu, nawet jeśli jego u-silne dążenie do osłabienia Iranu nie jest katońskim ceterum censeo. Showman Jimmy Fallon, w końcu kolega po fachu, sugeruje, że Epicka Furia to przeniesienie do realu gry Call of Duty skrzyżowanej z Top GunGladiatorem; komiksowa narracja Białego Domu zdaje się to potwierdzać. Wojenne decyzje Trumpa – dodaje Fallon – zapadają wraz z przypływami i odpływami emocjonalnych vibes. Niektórzy utrzymują, że najsilniejsza vibe nazywa się Netanjahu.

Dobrze, ale przecież reżimy z Teheranu i Hawany zasługują na obalenie, Maduro to typ spod ciemnoczerwonej gwiazdy, kartele narkotykowe są organizacjami zbrodniczymi. Tak, Kartaginę należy zburzyć. W czym więc problem? Po wojnie dwunastodniowej, pierwszym amerykańsko-izraelskim ataku na Iran, rzecz ujął jasno kanclerz Niemiec. Izrael wykonuje dla nas wszystkich brudną robotę – powiedział Friedrich Merz. Teraz bardziej ważył słowa, ale w gruncie rzeczy mówił to samo: mimo wszelkich wątpliwości Berlin podziela wiele celów USA i Izraela. Zaś Ursula von der Leyen zwracając się do unijnych ambasadorów wygłosiła trzeźwą uwagę realipolityczną, tyle że brzmiącą jak historiozoficzna skarga. Europa nie może być strażniczką starego ładu światowego, tego świata, który zniknął i już nie powróci.

Po dwóch dniach przewodnicząca KE ugryzła się w język; aż taka szczerość jednak jej nie przystoi. W wersji poprawionej zadeklarowała więc, że owszem, świat się zmienia, ale Europa niewzruszenie opowiada się za pokojem, zasadami Karty Narodów Zjednoczonych oraz prawem międzynarodowym. I teraz europejscy przywódcy próbują jakoś się zmieścić między obu wersjami dyskursu unijnej szefowej. Użyczają Amerykanom swoje bazy, ale tylko do celów logistycznych i wywiadowczych, broń Boże do brudnej roboty. Wysyłają okręty dla wsparcia krajów ostrzeliwanych przez Iran, ale broń Boże – jak wyżej. Palą amerykańskie jointy, ale się nie zaciągają.

Tylko premier Hiszpanii pozostaje nieuległy i gniew Trumpa mu niestraszny. Pedro Sanchez odmawia dostępu do baz wojskowych dla prowadzenia wojny, którą uważa za bezprawną. Więcej, jest ona – jak twierdzi – sprzeczna z interesami ludzkości. I to Sanchez wychodzi na Katona, przynajmniej na światowej arenie; u siebie by nie dał rady. Na innych pozycjach okopała się premier Giorgia Meloni, również trzymająca Włochy na uboczu nowej wojny w Zatoce. Według niej operacje militarne USA i Izraela nie są bezprawne, lecz pozaprawne, gdyż prawo międzynarodowe od inwazji Rosji na Ukrainę jest właściwie w zaniku.

Dość czynów, pora przejść do słów – mawiał pewien francuski facecjonista. Ale nie, werbalna ekwilibrystyka nie uchroni przed zajęciem pozycji w globalnej rozgrywce. W teorii gier istnieje pojęcie „cienia przyszłości”. Idzie o większe zaangażowanie we współdziałanie z partnerem, z którym będziemy chcieli lub musieli współdziałać także później. Nawet jeśli gra nie jest i nie będzie czysta.

Posłuchaj

Posłuchaj również

11 kwietnia 2026

Niewybuchy i niewypały

11 kwietnia 2026

Artemis ląduje

23 marca 2026

Do we still need schools in the age of AI?

-10
+10
00:00
/
00:00