Łoś euroazjatycki fot. Wikipedia
25 kwietnia 2026

Fantastyczne zwierzęta

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Szwedzi znowu nie śpią. Na okrągło siedzą przed telewizorami i śledzą przebieg narodowego reality show. A cóż to za widowisko? Taniec z gwizdami? Kampania wyborcza Prawdziwych Szwedów? Kłótnie piłkarzy o premie za wykopanie Polski z Mundialu? Żadne takie, błahostkami byśmy się przecież nie zajmowali.

Za Bałtykiem cały naród przywiera oczyma do ekranów, by niczego nie uronić z transmisji Wielkiej Wędrówki Łosi. Wzdłuż ich marszruty na wiosenne żerowiska publiczna telewizja co roku rozmieszcza kamery i nadaje program na żywo. Co się tylko łoś pokaże, zaraz jest podziwiany i wpisywany do rejestru. A łosie wcale niełatwo wypatrzeć: nie mają parcia na szkło, to nie politycy. Nieraz tylko któryś zaryczy z bólu, że ranny. Zasadniczo jednak zwierz zdrów przemierza knieje.

Czyż zwierzęta nie są fantastyczne? I to nie te z filmowej serii, jakieś tam thestrale czy thunderbirdy, co pomagają dobrym czarodziejom w walce ze złymi. O prawdziwych zwierzętach tu mowa. Fantastycznie nas one dowartościowują: etycznie i estetycznie, godnościowo, ideowo i naukowo, kulinarnie – a jakże, gdy kto lubi – a nawet humanitarnie.

Taki na przykład humbak Timmy. Wieloryb osiada na mieliznach u niemieckich wybrzeży Bałtyku, a grupa zapaleńców humanitarnie spycha go na głębszą wodę. Już pięć razy spychała, a on osiadał i osiadał – jakby z sobie znanego powodu nie chciał odzyskać szans na przeżycie. Historia z Timmym jest jak „Moby Dick” à rebours. U Melville’a zły czarownik, kapitan Ahab, usiłuje dopaść ogromnego wieloryba, po czym sam ginie, gdy ten atakiem odpowiada na atak. Wielki biały kaszalot to fatum, los, kismet. Zaś humbak Timmy służy co najwyżej za „news pocieszenia”: proszę, oto są na świecie dobrzy czarodzieje, którzy – skoro na ratowanie pokoju mocy im nie starcza – przynajmniej ratują walenie.

Z kolei byki mają swój wkład, choć raczej bierny, w walkę o godność człowieka niskorosłego, jak go każe nazywać rządząca poprawność. Władze Hiszpanii zaostrzyły zakazy organizowania tzw. corridy komicznej z udziałem torreadorów dotkniętych karłowatością. Według władz podobne widowiska wiążą się z wyśmiewaniem i poniżaniem. Tymczasem owi toreros enanos twierdzą, że odgrywają swoje role z godnością, a odgórne zakazy odbierają im prawo do własnych decyzji i do wykonywania zawodu. Byki konsultowane nie są, a im akurat mogłaby przypaść do gustu botaniczna nazwa „niskorosły”.

Bo fantastycznie byłoby wiedzieć, co o tym wszystkim myślą zwierzęta. O nas, o świecie i życiu. Próby literackie podejmowane w tym kierunku rzadko są satysfakcjonujące; zwykle grzęzną na poziomie bajek albo przygód Bariego, syna szarej wilczycy. Autor głośnej swego czasu powieści „Szczur”, Andrzej Zaniewski, poważniej potraktował wyzwanie, niemal jak reportaż wcieleniowy. W egzystencji tytułowego szczura liczy się tylko jedzenie, kopulacja, przegryzienie gardła słabszemu oraz ukrycie się przed silniejszym. Być może pisarz zdradził tu własne życiowe preferencje.

Bogatszą wyobraźnią wykazał się Chińczyk Mo Yan, ale to literacki noblista, mistrz absurdu. Jego powieść sprzed kilkunastu lat w zachodnich przekładach (polskiego nie ma) nosi różne tytuły, angielski jest ponoć najbliższy oryginałowi: „ Życie i śmierć mnie męczą”. Istotnie bowiem, cykl reinkarnacji, jakich doświadcza narrator, jest mocno wyczerpujący. Z wyroku piekieł kolejne życia w komunistycznych Chinach spędza on w różnych wcieleniach zwierzęcych – i za każdym razem doskonale się przystosowuje. Dziwi się tylko na początku: wielkie nieba, kto by pomyślał, że ja – prawdziwe panisko – stanę się osłem? No tak, kiedy trzódka ulegle się przystosowuje, władzę zagarniają cwane świnie – jak w „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella.

Tymczasem w Chinach trwa rok Ognistego Konia, fantastycznego zwierzęcia. Musimy galopować naprzód, by utrzymać tempo przemian – nawołuje Xi Jinping. A młodzi Chińczycy z pokolenia Z gorzko mówią o sobie, ze są Niu Ma, końskim bydłem. I że całe ich stado władze wezmą do galopu. Starsi przypominają o 60-letnim cyklu Ognistego Konia, nie zwiastującym niczego dobrego. W poprzednim roku spod tego znaku – 1966 – Mao rozpoczął rewolucję kulturalną.

Złowróżbne byłoby też niedawne znalezienie na meksykańskiej plaży dwóch wstęgorów królewskich, zwanych „rybami końca świata”, los peces del fin del mundo. Fantastyczne smukłe stworzenia – niczym wyjęte z imaginarium pani J.K. Rowling – mają po kilka metrów długości, połyskują jakby własnym światłem, żyją w głębinach i niezwykle rzadko wypływają na płycizny. Kiedy już jednak wypłyną, ludzie przesądni spodziewają się katastrof naturalnych.

Posłuchaj

Posłuchaj również

16 maja 2026

Fińska szkoła życia w naturze

16 maja 2026

Komu (odebrać) nagrodę

16 maja 2026

Amerykanie ujawniają dokumenty o UFO

-10
+10
00:00
/
00:00