fot. Canva/Sean824
18 października 2025

Felieton tradycyjny

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Lato odleciało na zimę, jesień chłodem zawiewa, zaraz będzie trzeba ubierać choinkę. Na Święta przyjedzie kuzyn, Obywatel Świata, i jak co roku zada to samo pytanie. Dlaczego z pierwszą gwiazdką wy się tak torturujecie niedobrym jedzeniem? Przecież chwila jest radosna, więc i stół powinien mieć w niej swój udział. Wigilia Bożego Narodzenia, Christmas Eve czy Réveillon de Noël – ten sam wieczór, ale tu ościsty karp w szarej galarecie, tam różowiutki łosoś w nigiri sushi – i już nie ta sama radość. Wyzwólcie się mentalnie z kulinarnego niewolnictwa – podjudza Światowiec, jak jaki Bob Marley. A my co? Nie przekonamy go, że ten karp nam smakuje. Więc powtarzamy stare zaklęcie: tradycja.

Pytanie, czy warto przy niej trwać, skoro ona i tak ginie w narodach. Jakimś nowym uzurpatorkom ustępuje miejsca. Tradycja – kto dziś słyszał, żeby rodzice wybrali dla córeczki takie piękne imię? Przy okazji: jak tam u rodziców z heteronormatywnością? Dowolnie czy, za przeproszeniem, tradycyjnie? No tak, dzisiaj przychodzi przepraszać za coś, co jeszcze niedawno było oczywiste i zwyczajne, jak stroje ludowe. Ha, kiedyś to było, teraz to nie ma; raper Łona się nie myli.

Inny śpiewający kronikarz, Tewje Mleczarz, pytał: co nam daje równowagę? I zaraz odpowiadał, a z nim chórem cała Anatewka: Tradition! Możliwe, chociaż to taka równowaga konopielkowa, gdzie żęcie żyta kosą a nie sierpem wywraca raptem porządek wszechrzeczy. Pewne punkty odniesienia muszą być stałe, inaczej runie Kosmos. Na przykład kiełbasa. Żadnej żywieckiej czy podwawelskiej Obywatel Świata nie tknie, za to poleca sojową. Albo wegańskie hamburgery i wszelkie steki botaniczne. W Parlamencie Europejskim te rekomendacje odbijają się głośnym echem, a wcześniej czkawką (sorry, taki mamy europarlament). I większość posłów opowiada się za tradycją, sponsorowaną przez branżę mięsną. Niech roślinożercy kombinują z nowymi nazwami; kiełbasa i stek są nasze, a kebab jeszcze bardziej. Nomenklatury wieprzowej i wołowej będziemy bronić jak tożsamości!

Teatr sprawiedliwej wojny w obronie tradycji to nie tylko pole gastronomii, że jednak jest ono żyzne – z niego jeszcze jeden kąsek. Francuski Senat słynie z wystawnych obiadów dla przeróżnych delegacji, niekoniecznie oficjalnych. Rządowy postulat znacznego ograniczenia wydatków na ten cel nie spotkał się ze zrozumieniem. Jeden z senatorów zareagował nieparlamentarnie: Pogięło was? Przecież nie będziemy częstować gości batonikami, tu nie Szwecja! Zabrzmiało to niemal jak okrzyk niezłomnych: This is SPARTA! Dziwne natomiast, że na podobną determinację w służbie tradycji nie zdobyli się ministrowie pierwszego gabinetu premiera Lecornu. Nie protestowali, gdy wbrew dobremu obyczajowi odmówiono im prawa do trzymiesięcznych odpraw dla byłych członków rządu. Co z tego, że rządowa efemeryda żyła tylko kilkanaście godzin? Mocy tradycji nie mierzy się z zegarkiem w ręku. Pod naporem nowych czasów jej moc wyraźnie jednak truchleje.

Historyczna rzymska kawiarnia „El Greco”, przez prawie trzy stulecia przyciągająca gości klimatem galerii sztuki, może trafić do którejś ze sztancowych sieci barów, o ile w ogóle przetrwa. Brytyjscy deputowani nie muszą już nosić krawatów podczas sesji parlamentu. Sekretarz Izby Gmin zdjął białą perukę. Kemi Badenoch, przewodnicząca Partii Konserwatywnej, obiecuje powrót do konserwatywnych wartości, powrót torysów do władzy obiecać trudniej. Fatalny rozdział historii Stanów Zjednoczonych – wojnę secesyjną – przypomina gubernator Teksasu, wysyłając swoich gwardzistów do Chicago, ściślej: na Chicago. Jakby znowu Południe miało atakować Północ. Byłaby to tradycja, która odżywa – czy też dopiero się rodzi? A zapowiadane uczczenie 80. urodzin prezydenta i przy okazji wielkiej narodowej rocznicy nie uroczystym koncertem czy choćby paradą, tylko galą MMA na trawniku Białego Domu?

Największym wrogiem tradycji staje się nowa tradycja. Właściwie gorzej niż wrogiem, bo wroginią, a może nawet wrożką. Chyba że to tylko moda, która przeminie. Nie wiadomo. Nową normalnością, w jakiej żyjemy, jest niepewność – mówi Kristina Georgiewa z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i ma na myśli nie tylko globalną gospodarkę.

Posłuchaj

Posłuchaj również

17 stycznia 2026

Smartfony – technologia nie dla dzieci?

17 stycznia 2026

Baju baju

17 stycznia 2026

Finał Pucharu Narodów Afryki

-10
+10
00:00
/
00:00