Fot: Tom Wheatley / Unsplash
14 maja 2022

Irreality show

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Dziennikarz, publicysta gospodarz programu „Dzień na świecie” w Polsat News.

Od razu staż kandydacki by chcieli, albo i datę konkretną przyjęcia… Zaraz, zaraz, to tak nie działa, petent nie jest od ponaglania urzędu, wojna nie wojna. Była pani Oberkomisarz? Była. A tym razem nie przywiozła breloczków i wpinek z gwiazdkami, tylko to, co w UE najważniejsze: formularz. FOR-MU-LARZ. Wypełnić czytelnie drukowanymi, złożyć w okienku między 8.00 a 16.00, w piątki do 12.00. Proszę nie dzwonić, my się odezwiemy.

I co – nie minęło parę tygodni, a już jest odpowiedź; Europa nie rzuca słów na wiatr Historii. Odpowiedział z Paryża sam superprezydent. Utwórzmy Europejską Wspólnotę Polityczną. Taką zbiorową salę odlotów ku lepszej przyszłości. Kto się zabierze w rejs, to się zobaczy później. Za to w poczekalni EWP krzesełek wystarczy dla wszystkich, Ukraińcy mogą przycupnąć koło Serbów. Ale fotele w saloniku będą tylko dla VIPów z Unii, najlepiej tej starej. Inaczej się nie da, tłumaczy republikański monarcha. Szybkiej ścieżki dla Kijowa nie będzie, wyboista droga zajmie dekady. Tak nakazuje Procedura, zimna księżna na zamku Unii. I jej straszny braciszek, książę Formularz.

Więc Ukraina zostaje w podzamczu, na podwalu, w podegrodziu. Niby na powrót się zaludnia, a zaraz znowu kryje się w podziemiu. Tam się wszystko zmieści. Arsenały i szpitale, konferencje prasowe prezydenta, piosenka małej Amelii i występ Bono, wspólny sen w korytarzach metra, samotna walka w ruinach Azowstalu, ofiary z Buczy i Borodianki. Wszystko pokazują kamery i kamerki, Kusturica nie musi kręcić nowego “Underground”. Zresztą akurat on, zainfekowany raszyzmem, niech się za to nie bierze.

Dowódca brygady piechoty morskiej z Mariupola pisze na Facebooku: “wygląda na to, że trafiłem do jakiegoś piekielnego reality show, gdzie my walczymy o życie, a cały świat ogląda tę ciekawą sztukę”. Granica między realem a fikcją, między jawą a majakiem nieraz się zaciera. Rosyjskie śmigłowce odlatują do bazy dźwigając na linach trofiejne lodówki i pralki. To mem czy reportaż z frontu? Zobaczyć Neapol i umrzeć, tak się wyrażało zachwyt nad pięknem. Teraz – mówi Zełenski – ruski żołnierz, zanim tu umrze, ujrzy w zachwycie sedes, którego u siebie nie widział nigdy. Orki rabują co się da, zapasy zboża i złoto Scytów. W zamian przywracają pion obalonym leninom. Swoimi bukwami profanują nazwy ukraińskich miast. Bomby i rakiety zamieniają w pisanki z radosną nowiną, że “Christos woskresie”, która brzmi jak tamto zapewnienie, że “Gott mit uns”. Ruski korabl zatopiony, tanki rozbite, Duch z Kijowa poległ, ale dalej strąca samoloty, bojcy nie chcą się bić, giną generałowie, wstążki świętego Jerzego poszarpane… A przecież jest coś, co w tej armii działa sprawnie. Jej najważniejsze maszyny wojenne: mobilne krematoria.

Zachodnia stacja telewizyjna pokazuje reportaż o stand-uperze z Kijowa. Kpiarz cieszy się, że zmalała mu konkurencja, odkąd sługa narodu zajął się inną robotą. Komentarz: Ukraińcy potrafią się śmiać nawet pod bombami. Słuszny komentarz, słuszny reportaż, dosyć dosmucania. Można wystawić na aukcję polar Zełenskiego albo do zwycięstwa w konkursie Eurowizji wystawić ukraińską grupę. Ukraine twelve points, Ukraine douze points. Proszę dzwonić, to tak właśnie działa.

Posłuchaj

Posłuchaj również

10 października 2026

Kto zdobywa naukowe Noble?

10 października 2026

Wyścig zbrojeń w kosmosie

3 października 2026

Manchester City oszukuje konkurentów

-10
+10
00:00
/
00:00