Fot: John Sekutowski / Unsplash
18 marca 2022

Klauzula dziadka

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Dziennikarz, publicysta gospodarz programu „Dzień na świecie” w Polsat News.

W ciemnym sosie mięsno-piwnym grubo krojone fryty, z wierzchu grudki roztopionego sera chlapnięte keczupem. Lekkie to nie jest, wygląda też tak sobie, w dodatku przy nieostrożnej konsumpcji można się nieźle ufaflonić. I jeszcze ta nazwa: la poutine. Tłumacz tu teraz, że wzięła się ze zniekształcenia angielskiego pudding, bo danie wymyślono dawno temu we frankofońskim Quebeku… W restauracjach, które je serwują – a są już takie również poza Kanadą – klienci domagają się dzisiaj deputinizacji menu. Dopiero zakłopotani jadłodawcy wyprowadzają gości z błędu polityki do prawdy gastronomii. Nieraz nie zdążą i zostają z niesprzedaną putiną jak Himilsbach z puddingiem.

Sporo mentalnej putiny zostało również w głowach zachodnich polityków, oni więc także są w kłopocie. Tyle że im przyznać się do tego trudniej niż oberżystom. Żargon polityczno-dyplomatyczny jest pełen sprytnych określeń na różne okazje: mamy dementi, désintéressement, potępienie, ubolewanie, zaniepokojenie oraz poważne zaniepokojenie. Zakłopotania nie mamy. Toteż, gdy przyjdzie co do czego, język więźnie politykowi w krtani, ulega zdrewnieniu lub podsuwa wygodne eufemizmy. Na przykład „klauzulę dziadka”.

Po anschlussie Krymu Unia Europejska nałożyła sankcje na bandyckie państwo. Dopuściła wszakże, by umowy zawarte z nim wcześniej pozostały w mocy, dopóki nie wygasną. Następcy uhonorują zobowiązania poprzedników, wnuk nie złamie słowa dziadka, pacta sunt servanda, Putin to doceni. Istotnie, docenił. Okazuje się, że rosyjskie czołgi rozjeżdżające teraz Ukrainę są wyposażone w systemy termowizji i nawigacji, dostarczone jeszcze niedawno przez firmy francuskie. Paryż twierdzi, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, wspomaganym ową „klauzulą dziadka”. Niemniej prezydent Macron wydaje się zakłopotany. Daje więc do zrozumienia, że on takich umów z Rosją byłby nie zawierał. A potem w wojskowej bluzie i z trzydniowym zarostem pozuje na innego prezydenta.

Klauzula dziadka chroni tarczą przeszłości przed odpowiedzialnością za teraźniejszość. Można ewentualnie zatkać rurę Nord Stream 2, ale dlaczego rezygnować z zasysania gazu przez Nord Stream 1, zbudowany w innych czasach? Po co, przyprawiając je o ambaras, wypominać kilku zachodnim stolicom, że przez całe lata zarzucały Bałtom i Polakom rusofobię, a teraz chwalą przenikliwość ich przestróg? Przecież „wtedy” panowała odmienna sytuacja. Wtedy Władimir Putin w niczym nie przypominał dzisiejszego ZBiRa – tak Marine Le Pen tłumaczy się ze wspólnej z nim fotografii na ulotkach wyborczych, teraz na wszelki wypadek usuwanych jako kompromaty.

On zaś, Putin, powołuje się na rzekome jawne, widne i dwupłciowe klauzule międzynarodowe, których patronem nie byłby jakiś tam dziadek, tylko tacy protoplaści prezydenta Rosji, jak Wujek Soso (dla Amerykanów Uncle Joe) albo i sam car-batiuszka. Uzurpacja jest solidna, nie porusza jej kijowska kronika zapowiedzianej śmierci, nie szkodzi niezręczna dyplomacja na MIGi. Putinowskie klauzule trudniej usunąć z kodu geopolityki, niż putinę z karty dań.

Posłuchaj

Posłuchaj również

10 stycznia 2026

Dlaczego pijemy colę w kinie

10 stycznia 2026

Życie codzienne w Caracas

3 stycznia 2026

Voyager w międzyplanetarnej podróży

-10
+10
00:00
/
00:00