To niesprawiedliwe, że na Nagrodę Nobla mogą liczyć wybitni przedstawiciele tylko nielicznych dziedzin. Dlatego w znaczących dyscyplinach spoza noblowskiego katalogu przyznawane są wyróżnienia poniekąd prestiżowo ekwiwalentne. Na przykład Nagroda Fieldsa dla matematyków albo Pritzker Price, nazywana Noblem z architektury. Lingwiści mają zaś Złoty Medal Międzynarodowego Towarzystwa Filologicznego.
Wokół tej nagrody wybuchł skandal na Uniwersytecie Pasteura w Besançon. Profesor literatury Florent Montclair przedstawia się tam jako zdobywca Złotego Medalu Filologii, a zawistni lub tylko dociekliwi akademicy twierdzą, że to łgarstwo. Co więcej, podejrzewają Montclaira o sfabrykowanie doktoratu z bliżej nieznanej uczelni amerykańskiej. Na profesora już spadł zakaz nauczania w publicznych szkołach wyższych, czyli dotkliwy Berufsverbot, chociaż sprawę dopiero bada prokuratura.
Zbadać warto by było zwłaszcza to, czy aby filologicznego Nobla nie przekazał Montclairowi laureat rzeczywisty, co nie byłoby ani aktem niedozwolonym, ani zasadniczą zmianą w sytuacji ich obu. W ten sposób Maria Corina Machado podarowała swoją Pokojową Nagrodę Donaldowi Trumpowi. Czy tym samym prezydent USA posiadł upragniony laur, a praw do niego wyzbyła się wenezuelska opozycjonistka? Nie, gdyż Komitet Noblowski nie uznaje obrotu swoimi wyróżnieniami; nie przewiduje też możliwości odebrania przyznanej nagrody.
Inaczej sprawy się mają w przypadku zaszczytu, jakim obdarza – a nieraz szafuje – państwo francuskie. Otóż jego najwyższe odznaczenie, Legia Honorowa, może zostać odebrane, gdy udekorowana nim osoba zostanie uznana za niegodną. W szczególności utratę Légion d’Honneur powoduje prawomocny wyrok skazujący w sprawie karnej. Niedawno doświadczył tego nawet były szef państwa Nicolas Sarkozy.
W kwietniu 2018 r. Paryż ogłosił wszczęcie procedury odebrania Legii Baszarowi al-Asadowi, udekorowanemu kilkanaście lat wcześniej przez prezydenta Jacquesa Chiraca. Po kilku dniach, nie czekając na upokarzający finał procedury, władze Syrii same zwróciły order. Nie zanosi się natomiast na to, by prawo do Wielkiego Krzyża Legii Honorowej miał stracić inny zbrodniarz. Władimir Putin otrzymał ten order w 2006 r., także z rąk Chiraca. Prezydent Emmanuel Macron już od dawna przebąkuje o możliwym pozbawieniu Putina najwyższego francuskiego odznaczenia, na przebąkiwaniu się jednak kończy. Według Jordana Bardelli, lidera narodowej prawicy i potencjalnego następcy Macrona w Pałacu Elizejskim, odbieranie Putinowi Legii Honorowej nie przyniosłoby żadnego pożytku i potraktowane zostało jako tani gest PR-owy. C’est de la com’ – jak się to określa we Francji.
Tak czy inaczej, pewnie nie mogłoby się to odbyć w formule znanej z filmowych kryminałów, gdy zdeprawowany policjant słyszy od przełożonego: I want your badge and your gun on my desk, now. W dawnej Francji degradacja oficera armii odbywała się według regulaminowego rytuału. Emile Zola opisał, a Roman Polański zekranizował jak upokorzony został kapitan Alfred Dreyfus, zanim – niesłusznie skazany – trafił na galery. Na dziedzińcu paryskiej Ecole Militaire z munduru oderwano mu galony, dystynkcje, guziki i lampasy, złamano jego szablę. Wszystko nas oczach wojska i gawiedzi. W Anglii ostatnia publiczna degradacja rycerza odbyła się w 1621 r. w Westminster Hall. Herold ogłosił, że niejaki Francis Mitchell, łotr winny oszustw i korupcji, traci prawo do tytułu Sir. Po odrąbaniu mu ostróg, przecięciu rycerskiego pasa i złamaniu miecza nad głową tak zhańbionego wtrącono do lochu.
Kompan Jeffrey’a Epsteina, książę Andrzej – obecnie osoba prywatna, Andrzej Mountbatten-Windsor – powinien się cieszyć, że w jego przypadku skończyło się tylko na odebraniu tytułów, stopni wojskowych, królewskiej rezydencji, apanaży finansowych i służby. Warto by bowiem rozważyć, czy wobec osobników szczególnie podłych nie powrócić do zarzuconych rytuałów i dosłownie, publicznie nie obnażać ich podłości. Z Andrzeja należałoby zatem zerwać spodnie, z nieuczciwego wykładowcy – profesorską togę, z niezasłużenie udekorowanego – order razem z okryciem zwierzchnim. Cykliście na dopingu siedem razy wygrywającemu Tour de France można zerwać łańcuch, także pokarmowy. Gorzej będzie z lekkoatletami na koksie: poza numerami startowymi niewiele jest na nich do zrywania.
Samo pozbawianie cennych odznaczeń, medali i statuetek nie wystarczy. Są przecież zamienniki i podróbki, jak Pokojowa Nagroda FIFA, którą po godzinach w drewnie lipowym wystrugał i złotą farbką pociągnął prezes Infantino. Donald Trump czeka jednak na oryginał. Już niedługo zakończy wszystkie wojny i wtedy odbierze Pokojową Nagrodę Nobla. A komu – to się jeszcze zobaczy.