Fot: Mike Tinnion/Unsplash
17 lutego 2024

Ku pamięci

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Precz z moich oczu! Precz z mego serca! Żaden problem: oba narządy od razu wykonują rozkaz romantycznego poety. Usuwają ze swego zasięgu obiekt dręczący zmysły i uczucia. Ale niesubordynowana pamięć uparcie go zachowuje. Wczesny Mickiewicz cierpi typowo, jak każdy z młodych Werterów.

Przypadek Joe Bidena jest odmienny. Wewnętrzne spojrzenie ukazuje mu pewne postaci, może prezydent nosi je nawet w sercu. Jednak jego pamięć operacyjna kojarzy je z cudzą tożsamością, z niewłaściwym czasem i miejscem. Tu również pamięć odmawia posłuszeństwa, tyle że z wiekiem cierpienia romantyczne zamieniają się w dolegliwości geriatryczne. Donald Trump, który także młodzieńcem nie jest, nie przypomina sobie na przykład, żeby spuszczał poufne dokumenty w toaletach Białego Domu. A korzystał z jednych i drugich, nieraz być może jednocześnie.

O pamięci da się powiedzieć z całą pewnością tylko tyle, że jest plastyczna, selektywna i zawodna. Ta zbiorowa jeszcze bardziej niż indywidualna. Tymczasem przypisuje się jej rozmaite właściwości, których nie posiada. Wyposaża w nadzwyczajne moce, dobudowuje segmenty, strychy i piwnice. Pamięć dostaje nowe imiona i nowe rozkazy.

Hiszpańscy socjaliści ustawowo nadali jej miano demokratycznej. Stała się więc pamięcią oktrojowaną, czyli narzuconą – jak kiedyś konstytucja Królestwa Polskiego. Pamięć demokratyczna upoważnia do ekshumowania szczątków republikańskich ofiar wojny domowej, by – zrehabilitowane – nie spoczywały w Dolinie Poległych obok prochów frankistów. Osobliwa terapia: zabliźnianie ran poprzez ich rozdrapywanie. Przez czystki cmentarne. Zmarli nie mogą wam powiedzieć, że się mylicie. Mogą to zrobić tylko żywi – a oni potrafią kłamać. Dlatego bardziej wierzę zmarłym – pisze Julian Barnes w najnowszej powieści.

Schedę po przodkach obejmuje się z dobrodziejstwem inwentarza. Czyli nie można negować ani ulepszać przeszłości. Odbywa się to jednak inaczej, na co w końcu XIX w. zwrócił uwagę Ernest Renan. Według niego opaczne rozumienie własnej historii jest jednym z elementów konstytuujących naród. Tę kapitalną obserwację aktualizuje dziś nowa wytyczna “rozumienia na opak”. Oto historię dawnych metropolii i ich byłych kolonii należałoby ułożyć od początku według klucza woke. Władze Meksyku przepraszają za hiszpańską konkwistę. Stawiają na aztecką alternatywę, podczas gdy zbiorowa pamięć zasługiwałaby na koniunkcję, choćby zmitologizowaną. W naszej odnodze nurtu woke prace takie jak “Ludowa historia Polski” czy “Chłopki”, na swój sposób także film “Kos” i serial “ 1670” nie unieważnią sienkiewiczowskiej pamięci w narodzie. Może ją uzupełnią i utemperują, ale wątpliwe, by przełamały jej opaczny monopol. Bujać to my, panowie szlachta.

Tak jak nie ma pamięci absolutnej, nie ma również pamięci uniwersalnej. Narody skonfliktowane przez przeszłe zdarzenia nie zapamiętują ich tak samo. Ocena 130 lat francuskiej obecności w Algierii rozpina się między skrajnościami: od zbrodni ludobójstwa po cywilizacyjne dobrodziejstwa kolonizacji. Złotego środka nie da się tu znaleźć, a jeśli się uda, on nie będzie złoty. Francja proponuje réconcilliation des mémoires, pojednanie obu pamięci. Algieria frontalnie je zderza. Duetowi francusko-niemieckiemu niby się udało. Głównie dlatego, że – jak to określiła badaczka Tanja Schult – Niemcy zostali uznani za mistrzów świata w rozrachunku z własną historią. Już wyzwoleni z pamięci pokutnej, odnaleźli zdolność i ochotę do pouczania innych narodów.

Żadnych perswazji nie przyjmuje Izrael, niewzruszony w twierdzy pamięci kilku tysiącleci. Mitem założycielskim współczesnego państwa żydowskiego można by nazwać Holocaust, gdyby to był mit. Można go też uznać za tarczę, która chroni jak Żelazna Kopuła, a nieraz i za alibi, które pozwala na zbyt wiele. Ta ostatnia uwaga grozi oskarżeniem o antysemityzm. Z kolei na zarzut „powielania syjonistycznej narracji” narazi każda krytyka wychowywania pokoleń Palestyńczyków w nienawiści do „odwiecznego wroga”. Każda krytyka cierpiętniczego kultu Nakby, exodusu Arabów z Palestyny. W pamięci obu narodów Holocaust i Nakba nigdy się nie spotykają.

Miejsca na autentyczną Historię brakuje już w kolektywnej pamięci Rosjan. Putin wypełnia ją coraz to mocniejszymi dawkami propagandowego nowiczoka. A zbiorowy organizm wykazuje zdumiewającą tolerancję na paraliżującą truciznę. Antidotum o nazwie „Memoriał” działa zbyt słabo, zresztą jest już praktycznie nie do zdobycia. Ukraina zdaje się konstruować swoją pamięć roboczą na nowe czasy. Wyrzuca z niej Rosję, ale jakoś nie chce wpuścić tego, na co czeka inny sąsiad. Czyżby pozostawało mu słuchanie Leonarda Cohena, jak zapamiętale zaprasza do niepamięci? And I can’t forget, I can’t forget, I can’t forget but I don’t remember what.

Posłuchaj

Przeczytaj również

8 kwietnia 2024

Książki Raportu

6 kwietnia 2024

O lekarzach w Korei Południowej

29 marca 2024

O Demonie Copperhead z Barbarą Kingsolver

-10
+10
00:00
/
00:00