Fot: jcomp/Freepik
1 listopada 2025

Łapać złodzieja

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Mało brakowało, a maharadża Kawuru i jego wspólnik doktor Plama zrabowaliby nam całą wodę. Nikt nie wiedział, gdzie ona znika, tymczasem te dwa typy transferowały ją partiami do pustynnego kraju, skroploną w deszczowe chmury. Na szczęście hydrozagadkę rozwiązał w porę As, superman rodzimego chowu (prywatnie Jan Walczak ). I wymyślna kradzież ostatecznie się nie powiodła.

Czy rzeczywiście była taka wymyślna? Machinację z kultowego filmu Andrzeja Kondratiuka przebijają zuchwałością hydroprojekty realnie wcielane w czyn. Tama Wielkiego Odrodzenia zbudowana przez Etiopię grozi Egiptowi i Sudanowi odcięciem od wody z Nilu. Podobnie niebezpieczne dla krajów dawnych Indochin są chińskie zapory w górnym biegu Mekongu. Bezprawne zawłaszczanie źródła życia zahacza tu już jednak o sferę geopolityki, a ta jest – jak wiadomo – odporna na zarzuty kryminalne. Żaden As też jej niestraszny.

Dawne mocarstwa kolonialne były oskarżane o prowadzenie w zamorskich posiadłościach tzw. gospodarki rabunkowej. Niczym innym nie jest obecnie wywożenie złota z Sudanu, Mali czy Republiki Środkowoafrykańskiej do Rosji w ramach neokolonializmu hybrydowego. Z nielegalnych kopalń w brazylijskiej Amazonii złoto płynie do Chin. Przy rekordowej cenie ponad 4 tys. dolarów za uncję popyt na ten kruszec wzrósł niepomiernie. Trzeba było się rozejrzeć za jego nowymi pokładami.

Złodzieje znaleźli je w muzeach. Ofiarą gorączki złota padł nie tylko Luwr; wcześniej z paryskiego Muzeum Historii Naturalnej niezidentyfikowani poszukiwacze wydobyli 7 kg samorodków. Banki zapewniają, że złote depozyty będą odpowiednio strzeżone tylko w ich skarbcach. Jeśli gangsterzy włamią się i tam, banksterzy odbiją sobie straty na kredytach i innych, jak je nazywają, produktach. Toż to jawne złodziejstwo – biadolą konsumenci. Tak samo złorzeczą na podatki. Krytyków strofują legaliści. Dopiero uchylanie się od podatków – przekonują – jest naganne i niepatriotyczne, bo to okradanie własnego państwa. Uwaga nie dotyczy międzynarodowych korporacji, kapitał uchodzi bowiem za apatrydę.

Patriotyzm mocarstwowy z silnymi elementami mesjanizmu, koniecznie poparty siłą, upoważnia jedne państwa do ograbiania innych. Z terytoriów, z bogactw, z ludności, tożsamości, nawet z historii. Wobec Ukrainy Rosja idzie na całość. Do wszystkiego znajduje uzasadnienie, bo jest bezkresna, więc wszechmocna i graniczy z kim chce. Ukraina graniczy z cudem. Słynne dziewięć kresek na chińskich mapach ma przekreślać roszczenia sąsiadów do Wysp Paracelskich, Spratly czy Senkaku. Polityczna kartografia Pekinu rozstrzyga spór: dotąd, dotąd i dotąd wszystko jest nasze. Tak jak Judea i Samaria są częścią Eretz Israel. Dlatego Jordan nie będzie jego wschodnią granicą, tylko rzeką wewnętrzną. A na fladze Stanów Zjednoczonych znajdzie się miejsce na 51. gwiazdkę. Kanada dostanie nową tożsamość.

Z tożsamości łatwiej jednak ograbić człowieka niż państwo. Phishing, skimming, vishing, pharming: internetowi rabusie opracowali cały wachlarz technik pozwalających zdobyć cudze dane osobowe.

Detaliści pracują w Sieci jak kieszonkowcy w metrze: upatrują sobie pojedyncze ofiary. Północnokoreańscy hakerzy państwowi robią w hurcie, najchętniej na giełdach kryptowalut. W tym roku ukradli w ten sposób ponad 2 mld dolarów. Ale personal data i wszelkie poufne informacje z twardego dysku to klucz nie tylko do nieuczciwych zysków finansowych. Francuska „policja policji” prowadzi dochodzenie w sprawie płatnych usług, jakie świadczyli pewni funkcjonariusze na zamówienie pewnych przestępców. Oferowali im dostęp do stron operacyjnych z planami działań przeciwko tymże przestępcom. Media dostrzegły tu nowy fenomen: uberyzację korupcji, chociaż wystarczyłoby określenie z praktyki agenturalnej: wtyczka.

Wpływ na referendum brexitowe, na wybory prezydenckie w USA oraz w Nigerii, w Kenii, a i w Polsce zapewne miała firma Cambridge Analytica, która działała nie tyle jak złodziej, co jak paser łupu, a były nim dane z Facebooka. Niektórzy politycy nie korzystają z pośredników i sami kradną wyborcze zwycięstwa. Łukaszenka – Cichanouskiej, Maduro – Gonzalesowi Urrutii, Gruzińskie Marzenie – gruzińskiej opozycji. Za obrabowanego z wygranej uważał się też kandydat na prezydenta Rumunii, Calin Georgescu, uznawany za prorosyjskiego.

A na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Kamerunie gerontokraci Ouattara i Biya starczo, chciwie zawłaszczają przyszłość swoich krajów, choć sami się już nią nie nasycą. I tam pewnie – jak na Madagaskarze, w Maroku, w Nepalu – Pokolenie Z zbuntuje się przeciwko marnotrawieniu jego lat przez skostniałe systemy, przeciwko skazywaniu na poszukiwanie skradzionego czasu, zawsze spóźnione, zawsze daremne. Ale jest nadzieja. W Niemczech zekranizowano mądrą współczesną bajkę „Momo” o dziewczynce, która odzyskuje czas skradziony ludziom. Złodziejami są die grauen Herren, szarzy panowie. Uwaga: oni mogą być wszędzie, dobrze się rozglądajcie.

Posłuchaj

Posłuchaj również

17 stycznia 2026

Smartfony – technologia nie dla dzieci?

17 stycznia 2026

Baju baju

17 stycznia 2026

Finał Pucharu Narodów Afryki

-10
+10
00:00
/
00:00