Makaki źródło: Pixabay/Cock-Robin
6 maja 2023

Monkey business

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Wagony z tyłu podoczepiali, wielkie i ciężkie, z żelaza, stali. Lecz nie ma ludzi w żadnym wagonie, bo w jednym konie i w drugim konie. A tych wagonów jest ze czterdzieści. A wszystkie konie białe. Co za scena! Wajda by tego nie wymyślił ani Kusturica. Co innego Kim Dzong Un; on białe konie kocha najbardziej. Dostał ich pełen pociąg z Rosji. W barterze – jak sądzą media południowokoreańskie – wysłał amunicję i broń, cenniejszą teraz dla odbiorcy niż wierzchowce. Dobry lewy interes, także dla koni. Kim stoi i sapie, syczy i dmucha z zadowolenia. Inni władcy mogliby brać z niego przykład, ale nie potrafią, bo nie mają serca do zwierząt.

Zgoda, czułe włoskie serca się krają: w górach Trydentu niedźwiedzica zabiła biegacza, lecz tylko z tego powodu nie można przecież uśmiercać jej samej. Już jednak twardzi Rumuni od podobnych rozterek są wolni. Pewnie dlatego, że u nich żyje prawie 8 tysięcy niedźwiedzi (najwięcej w Europie), a w Trydencie tylko 120. Rumuńskie niedźwiedzie zawdzięczają swoją liczebność Geniuszowi Karpat. Nicolae Ceausescu pozwalał im się rozmnażać, żeby dewizowi myśliwi mieli na co polować. Potomstwo tamtych trofeów zaczęło polować na ludzi. W ciągu ostatnich pięciu lat ponad 150 razy, w tym kilkunastokrotnie z konsumpcją włącznie. Odszkodowania dla ofiar płynęły ciurkiem z kasy państwa rumuńskiego, a i utraconych obywateli było szkoda. Państwo postawiło więc w tym roku na oszczędności w jednej i drugiej puli. Umożliwi je odstrzał 426 niedźwiedzi. W końcu Rumunia to nie Indie, gdzie obywateli aż nadto i z rosnącej populacji tygrysów tylko można się tam cieszyć. Przeludnieniu da się zaradzić metodami naturalnymi; wyludnieniu nie bardzo.

Do ciekawszej operacji chcą włączyć rodzimą faunę władze Sri Lanki, zadłużone w Chinach. Część należności państwa spłaciłyby makaki. Niewielkie małpy z endemicznego gatunku manga wysłane do Chin w liczbie 100 tysięcy. Pekin się zgadza, w Colombo zacierają ręce, monkey business jawi się jako golden deal. Na Sri Lance makaków manga jest ponoć za dużo, w chińskich ogrodach zoologicznych za mało, a w laboratoriach kończy się zapas nietoperzy.

Małpi interes w zmodyfikowanej wersji powinni powielić Kolumbijczycy. Oni – zdawałoby się – potrafią handlować trefnym towarem, tymczasem jakoś nikomu nie potrafią upchnąć narko-hipopotamów. Tych, co to je sobie, w liczbie sztuk czterech, sprowadził Pablo Escobar i które się już zmultiplikowały do stu trzydziestu. Ani wygląda to ładnie, ani z nich skóra na buty, tylko zagrożenie dla lokalnego ekosystemu, w tym dla ludzi. Indie lub Meksyk ewentualnie wezmą, ale w gratisie, więc zysk z tego żaden.

Wymiernych korzyści materialnych oraz ideowych nie odniosą też dzieci z miasteczka Canterbury na Nowej Zelandii. A mogły zdobyć 250 miejscowych dolarów, składając przy tym dowód miłości do przyrody ojczystej, zwłaszcza do ptaków, żab i jaszczurek. Tym właśnie drobnym zwierzątkom zagrażają zdziczałe koty, rozplenione w okolicy i całym kraju ponad miarę. Wobec czego gmina ogłosiła konkurs z nagrodami pieniężnymi i dyplomami ekologicznego uznania dla dzieci do lat 14: wygrywa ten, kto zabije najwięcej dzikich kotów. Podniosły się jednak głosy protestu i władzom Canterbury zabrakło śmiałości, by konkurs utrzymać. Możliwe również, że wzięły one pod uwagę doświadczenia innych nowozelandzkich gmin, gdzie w ramach kampanii eksterminacji kotów zdziczałych zabijano głównie, jako łatwiejsze do ukatrupienia, ufne koty domowe. Jedne od drugich z wyglądu niczym się przecież nie różnią. Różnica jest w kociej głowie. Te nieufne zdziczały dlatego, że pojęły, do czego ludzie mogą być wobec nich zdolni. Bo mądrość zwierzęcia to więcej niż instynkt, co zauważył już Wyspiański, stwierdzając, iż “nie polezie orzeł w gówna”. Być może zresztą chodziło mu o coś innego, no ale skąd mamy wiedzieć, co poeta miał na myśli.

Posłuchaj

Posłuchaj również

10 stycznia 2026

Dlaczego pijemy colę w kinie

10 stycznia 2026

Życie codzienne w Caracas

3 stycznia 2026

Voyager w międzyplanetarnej podróży

-10
+10
00:00
/
00:00