1,8 tonowa brytyjska bomba lotnicza z okresu II wojny światowej przed jej rozbrojeniem. Koblencja 3 grudnia 2011 r. fot. Wikipedia
11 kwietnia 2026

Niewybuchy i niewypały

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Człowiek strzela, ale to Pan Bóg nosi kule. Jednak – że jest już mocno zaawansowany wiekowo – gubi je nieraz gdzieś po drodze, myli cele i terminy albo nie pamięta o pokwitowaniu od adresata.

Zapomniał na przykład o ćwierćtonowej brytyjskiej bombie, odnalezionej przypadkiem w marcu na brzegu Łaby w Dreźnie, 81 lat po wielkich nalotach Aliantów. Ewakuacja, największa w tym mieście od II wojny światowej, objęła prawie 20 tys. mieszkańców. Zagrożenie nieporównanie mniejsze, bo dotyczące jedynie kilku medyków w Czerniowcach, stanowił granat upchnięty w ciele martwego ukraińskiego żołnierza. Odkrycia dokonano w trakcie sekcji zwłok; zwłoki przekazała Rosja w ramach wymiany szczątków poległych; granat był niezdetonowany.

Niewybuch to pocisk, który po uderzeniu w cel nie eksplodował. Co nie znaczy, że nie może eksplodować później. Bomba z Drezna ściśle odpowiada tej definicji; da się pod nią podciągnąć także perfidną pułapkę z Czerniowców. A czemu nie całą kanonadę koncepcji, idei i projektów, których efekty nie są natychmiastowe, co nie znaczy, że nie nastąpią później? Żeby nosić to wszystko, czym strzela człowiek, Pan Bóg musi się znać nie tylko na balistyce.

Na szczycie listy niewybuchów naszych czasów tyka słynny Zegar Zagłady. Obecnie wskazuje 85 sekund przed północą; jeszcze nigdy finalna katastrofa nie była tak bliska. Oczywiście jeśli wierzyć zegarmistrzom z Uniwersytetu Chicagowskiego, którzy regulują wskazówki. Ci, co im nie wierzą, czekają, aż eksploduje prawda, że cała ta klimatyczno-apokaliptyczna narracja to humbug. Może tak samo należy traktować dystopijne wizje zapanowania sztucznej inteligencji nad człowiekiem. Pocisk AI już tkwi w celu, pytanie tylko, kiedy i w jaki sposób objawi całą swoją siłę rażenia. Jak osłabi – a może wesprze? – kolejne pokolenia, które wiedzę o świecie zdobywają za pomocą dwóch kciuków śmigających po ekranie smartfona.

W sekwencji pytań pojawia się i to o wybuch III wojny światowej. Za retoryczne uważał je już papież Franciszek mówiący o trwającej „wojnie w kawałkach”. Pokaźne kawałki zapewniają teraz Stany Zjednoczone pospołu z Izraelem. Na irańską minę usiłują wsadzić sojuszników, przez co mniej uwagi przyciąga Rosja. Ona zaś pozostaje niezmiennie aktywna nie tylko w kinetycznych działaniach na froncie ukraińskim, w ruchach floty cieni i łodzi podwodnych. Także w przedsięwzięciach bardziej statycznych, jak – opisane ostatnio przez FBI – włamania rosyjskich hakerów do wrażliwych sieci na całym świecie. Albo jak komórki uśpionych agentów, niewybuchy par excellence.

Są jeszcze Chińczycy ze swoją cierpliwą dynamiką, z niemal przepastną przewagą technologiczną, ze swoimi samochodami elektrycznymi przekazującymi cenne dane do centrali. Jest również zderzenie cywilizacji, które już ma miejsce, ale jeszcze nie wywołuje fali uderzeniowej. Niektórzy prorokują, że na Zachodzie przybierze ona formę wojny domowej. Lista niewybuchów globalnych nie musi być długa. A kolejność na liście – gdy wziąć pod uwagę niszczycielski potencjał każdego z nich – będzie bez znaczenia.

Od niewybuchów należy odróżnić niewypały, czyli naboje, które nie zostały odpalone wskutek zacięcia się broni, wadliwej lub uszkodzonej amunicji itp. Jak jednak słusznie podpowiada Słownik Języka Polskiego, niewypał to również coś, co nie przyniosło pożądanego rezultatu. Przyłóżmy tę definicję do międzynarodowych przedsięwzięć politycznych, a otrzymamy rejestr, który nie ma końca. Otwarcie bram Troi przed drewnianym koniem podstawionym przez Greków, sprowadzenie Krzyżaków do Polski, rosyjska wyprawa Napoleona, bezradna Liga Narodów (czy także ONZ idąca w jej ślady?)… Stare przykłady, pierwsze z brzegu.

Wśród tych najnowszych niewypałem wydaje się pomysł/oferta rozmieszczenia części francuskich sił odstraszania, czyli powietrznego komponentu triady atomowej, w zainteresowanych krajach Unii Europejskiej. Nawet dyslokowane poza granice Francji siły te pozostawałyby w wyłącznej dyspozycji Paryża. Oficjalnie zainteresowanie wyraziło 8 państw. Nieoficjalnie jest ono raczej skromne, żeby nie powiedzieć: kurtuazyjne.

Kurtuazja zabrania szydzenia z kolejnych inicjatyw przywódcy sprzymierzonego państwa, trzeźwa obserwacja jego poczynań każe jednak odnotować, że prezydentura – i to dwukadencyjna – za bardzo się Emmanuelowi Macronowi nie udała. Więcej – że marcronizm jako ruch i koncept polityczny skończy się wraz z wyprowadzką Macrona z Pałacu Elizejskiego. W gruncie rzeczy okazał się niewypałem. Inaczej niż trumpizm. Ten nurt rozlał się w Ameryce w szeroką rzekę. Nawet jeśli ostatnio ubyło w niej wody, daleko jej do wyschnięcia. Niewykluczone, że koryto skrywa jeszcze jakieś niewybuchy, w rodzaju afery Epsteina, ale wątpliwe, by ich eksplozje mogły zatamować lub zawrócić bieg rzeki.

Posłuchaj

Posłuchaj również

16 maja 2026

Fińska szkoła życia w naturze

16 maja 2026

Komu (odebrać) nagrodę

16 maja 2026

Amerykanie ujawniają dokumenty o UFO

-10
+10
00:00
/
00:00