Tkanina z Bayeux (fragment) fot. Wikipedia
3 maja 2025

Okuliści i okultyści

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Plastyczno-optyczna zagadka z kolorowego pisemka. Przyjrzyj się uważnie i policz, ile kotków schowało się na obrazku. Kto ma wzrok nie dość bystry – wszystkich nijak nie wypatrzy. Bez pomocy okulisty ani rusz. A doktor pojeździ palcem po tablicy z coraz mniejszymi literami i cyframi, dobierze szkła korekcyjne i już żaden kotek się przed pacjentem nie ukryje.

Podobną w istocie usługę wykonał pro publico bono historyk Christopher Monk. Nie potrzebował do tego optometrii; wystarczyła badawcza skrupulatność oraz przekonanie o własnej nieomylności. Otóż pomógł on dostrzec, że na słynnej tkaninie z Bayeux, wyobrażającej podbój Anglii przez Wilhelma Zdobywcę, średniowieczni hafciarze umieścili 94 penisy, zwierzęce i ludzkie – nie zaś 93, jak porachował wcześniej inny historyk, George Garnett, co z tego, że z Oksfordu, skoro najwyraźniej niedowidzący. Według Monka, Garnett pomylił detale: uznał mianowicie skromne przyrodzenie jednego z normandzkich wojów za krótki miecz bądź sztylet, czyli wziął narząd za przyrząd. To tak, jakby cyfrę 1 odczytać z tablicy jako dużą literę I, ignorując odstający czubek.

Jak więc widać, a o patrzeniu tu mowa, pomoc oftalmologiczna nie ogranicza się wyłącznie do sfery medycyny. Bywa niezbędna w badaniach dziejów, we właściwej percepcji relacji międzyludzkich, w odczytywaniu kodów polityki. Generalnie: w wyraźnym postrzeganiu otaczającej rzeczywistości. Dobrze jest przy tym zachowywać odpowiedni dystans, gdyż zbyt ciasne otoczenie przez rzeczywistość grozi otaczanemu tak zwanym wyjściem oczu na wierzch. A okulista pomoże dostrzec i zniwelować również takie zagrożenie. Jego zasadnicza rola polega na unaocznianiu nam tego, co istnieje realnie, czego jednak ujrzeć nie możemy, nie potrafimy lub czego nie rozpoznajemy właściwie.

Oto naukowcy z Berkeley odkryli nowy kolor, który można wyodrębnić z widma światła tylko przy użyciu specjalnego laserowego spektroskopu. Ponoć jest to odcień zieleni nasyconej błękitem, względnie na odwrót. Ponoć, bo ludzkie oko tej barwy nie wychwyci; jego budowa tego nie umożliwia. Naukowcy nadali swemu odkryciu nazwę olo. Tydzień nie minął – donosi The Guardian – a już artysta malarz Stuart Semple ogłasza, że w swoim atelier odtworzył olo i sprzedaje jako farbę Yolo, po 10 tys. funtów za malutką puszkę. Dużo mniej, ledwie 30 funtów, chce od – jak mówi – prawdziwych artystów. Niech korzystają z „wyzwolenia koloru”. Stuart Semple jest zasłużonym okulistą sztalugowym.

Specjalistą okulistyki politycznej okaże się zaś kandydat do wysokiego urzędu, który w trakcie debaty w tv uzmysłowi widzom, co też wystaje z butów jego adwersarza. Swojska słoma? Ha, żeby! Toż to ruska onuca, a myśmy się tak mylili… Uwaga jednak, bo zdemaskowany agent, też biegły oftalmo, zaraz wskaże palcem przeciwnika i zakrzyknie, że to istny Niemiec, sztuczka kusa! Patrzymy uważnie i – faktycznie.
Albo polityk piastujący jeszcze wyższy urząd. Gdyby nie dostroił wzroku wielu swoich rodaków do potrzeb obecnego etapu, w życiu by nie dojrzeli w uniwersyteckich profesorach zwykłych lewackich półgłówków. Z kolei niejeden z tych uczonych, w drodze rewanżu albo i ataku wyprzedzającego, otworzy oczy studentom na fakt, że ów polityk to kryptonazista, powoli zresztą zrzucający kamuflaż.

Oftalmologia stosowana pozamedycznie doskonale sobie radzi z takimi przypadkami. Przywraca spojrzeniom ostrość, więc niestraszne jej żadne sprzeczności. Bo czy to aby na pewno sprzeczności? Oksymoron Ciemne Oświecenie – Dark Enlightenment – to jak najbardziej logiczna i spójna nazwa nurtu Neo-Reakcji, który płynie przez otchłanie internetu, tyle że dość głęboko.

Spin doktor od otwierania oczu,  nieraz spin znachor, dowiedzie, że tatuaż imigranta jest znakiem gangu morderców, choćby to był herb Realu Madryt. Z kolei godło stanu Virginia – alegorię zwycięstwa nad tyranią – specjalista zdemaskuje jako soft porno z udziałem nieprzyzwoicie rozchełstanej bogini Virtus.

Opisane umiejętności są jednakże niczym w porównaniu z talentem, a ściślej z mocą, jaką są obdarzeni inni eksperci od patrzenia: okultyści. Od okulistów różni ich znacznie więcej, niż tylko dwie literki; więcej nawet, niż dzieli olo od Yolo. Okultyści sięgają tam, gdzie wzrok nie sięga, widzą byty niematerialne, przenikają spojrzeniem w zaświaty i sfery niedostępne dla oczu zwykłych ludzi. Potrafią więc w porę przejrzeć wszelkie spiski, zdrady i knowania. Bez trudu czytają w cudzych myślach nawet wtedy, gdy nic nie jest w nich zapisane.

Toteż okuliści, zazdrośni o dar, którego nie posiedli, nie przepuszczą żadnej okazji, by okultystów wyszydzić. Tak też było niedawno w meksykańskim San Luis Potosi. W oknie pałacu gubernatora pojawiła się tam naga cesarzowa Carlota, zmarła 98 laty wcześniej. To znaczy rozpoznali ją tylko nieliczni wybrani, bo większość gapiów zmanipulowana przez okulistów twierdzi, że widziała znaną w okolicy pracownicę sektora usług seksualnych.

Posłuchaj

Posłuchaj również

10 stycznia 2026

Dlaczego pijemy colę w kinie

10 stycznia 2026

Życie codzienne w Caracas

3 stycznia 2026

Voyager w międzyplanetarnej podróży

-10
+10
00:00
/
00:00