Fot: Vlad Tchompalov / Unsplash
19 listopada 2022

Protest song

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Stateczny jegomość idzie ulicą, aż tu nagle ktoś podbiega, buch, strąca mu nakrycie głowy i w nogi. Mało śmieszne? Nic a nic, bo to nie slapstick, tylko zamach na ustrój państwa. Rzecz się dzieje w Iranie, przechodniem jest mułła, a z głowy spada mu turban. Podobnych filmików przybywa, challenge się rozwija. Nawet jeśli niektóre sceny są odgrywane, ta gra uliczna jest niebezpieczna. Mniej, niż udział w demonstracjach, do których strzela policja. Ale pewnie nie mniej, niż proklamacje osobistej niepodległości ogłaszane przez irańskie kobiety, jeszcze piękniejsze w takiej chwili. W otoczeniu wrogim albo zastraszonym indywidualne protesty stają się aktami heroizmu. To wcale nie wymagało wielkiej odwagi, pisał poeta niezłomny o sprzeciwie jednostki wobec opresyjnego systemu. Owszem, to wciąż wymaga odwagi, większej niż obcinanie kosmyka włosów przez francuskie aktorki.

Strącenie turbanu z głowy ośmiesza irańskiego teokratę, jest przecież czynem śmiertelnie poważnym. Bo bywa i odwrotnie, choć do tego potrzebna już liberalna demokracja. Widujemy protesty podejmowane samotnie – nieraz samowtór lub samotrzeć – które, choć w zamyśle poważne, wypadają durnowato. Odwagę zastępuje ekscytacja własną śmiałością, czyli brawura. Nie ma ryzyka wywołania brutalnego odwetu; jest tylko ryzyko niewywołania odpowiedniego skandalu. Ale śmiałkowi zwykle się udaje, audaces fortuna iuvat: zegar wybija jego pięć minut.

Na dłuższe zainteresowanie nie mogą już liczyć na przykład obrońcy klimatu, którzy kleją się do sztuki. Wieść, jaką mieli do przekazania światu – jak najbardziej słuszna i ważna – już została rozkolportowana.

Ładunek protestu wypalił się w pierwszych dwóch-trzech akcjach, następne zamieniają się w idiotyczny serial, w pusty happening. Chyba żeby sztukę dla sztuki traktować tu dosłownie, jako działalność popularyzatorską. W Luwrze, Prado, u Guggenheima warto może chlusnąć przecierem warzywnym na szybę chroniącą słynne dzieło, żeby o jego istnieniu dowiedziała się publiczność portali żerujących na sensacji. Skądinąd niektórym obrazom współczesnym chluśnięcie tylko przydałoby artystycznych walorów.

W wolnym kraju solowy protest może ściągać na głowę protestującego gromy, ale nie powinien ściągać poważnych kar – jeśli, rzecz jasna, nie przeradza się w niebezpieczną agresję fizyczną. Tylko: czy istnieje agresja bezpieczna? W kraju, który był wtedy półwolny, grupa Wały Jagiellońskie śpiewała, że pewien piłkarz ligowy przyłożył w ryja sędziemu / chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko Chomeiniemu.

Wstrząsu w Republice Islamskiej nie było, w każdym razie kroniki o tym milczą. Jeśli już protestowi ma towarzyszyć przemoc – powiedzmy: umiarkowana przemoc – dla jego skuteczności znaczenie ma wybór właściwego celu. Dziennikarz Muntzar al Zaidi rzucił butem w George’a W. Busha, by chociaż tak pomścić irackie ofiary amerykańskiej interwencji. Odsiedział 10 miesięcy, ale okrył się sławą pogromcy prezydenta USA , co po latach okazało się przepustką do kariery parlamentarnej. Aktywista Patrick Thelwell miotał jajkami – niecelnie – w Karola III i Camillę, by pomścić krew niewolników. Sąd orzekł wobec niego zakaz noszenia (nie znoszenia) jajek w miejscach publicznych. I kto tu został ośmieszony?

Ale – by uderzyć się w piersi – kpina z czyjegoś protestu to też żaden powód do chwały. Za wzór nie do naśladowania może służyć opowiadanie Mrożka “Ostatni husarz”. Dowcipne, a paskudne. Lucuś ma się za herosa, bo wypisuje antyreżimowe hasła w szalecie miejskim albo na śniegu, nocą na pustkowiu. To był paszkwil na ówczesną opozycję: cichą lub ledwie gęgającą, kawiarnianą – a jednak po swojemu opierającą się władzy. W końcu w każdym siedzi konformista mocujący się z kontestatorem. Od wyniku ich sporu zależy, czy i jaki protest z tego wyniknie. W razie kłopotu z wyborem formy warto postawić na sprawdzony wariant Pomarańczowej Alternatywy, zgodny z wałęsowską dialektyką minusów dodatnich. Na protest poparcia.

Posłuchaj

Posłuchaj również

23 stycznia 2026

Yael van der Wouden on „In Good Hands”

23 stycznia 2026

Sergei Lebedev on the Origins of Russian Evil

23 stycznia 2026

Chloe Dalton on her first book, „How to Raise a Hare”

-10
+10
00:00
/
00:00