M.K. Stalin premier stanu Tamil Nadu fot. https://twitter.com/mkstalin
23 września 2023

Ribbentropa róg Mołotowa

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Nie wiem jak wy, ale ja idę spać – powiedział Joe Biden i zakończył konferencję prasową w Hanoi. Właściwie to zakończyła ją jego rzeczniczka, bo prezydent odpływał w inny wymiar. A może jeszcze z niego nie powrócił. Przecież dzień wcześniej dłoń uścisnął mu Stalin.

Scena miała miejsce w Delhi podczas przyjęcia kończącego szczyt G20. Na gospodarzach nie zrobiła wrażenia. Nic dziwnego, znają człowieka: M.K. Stalin jest szefem rządu stanu Tamil Nadu. Urodził się tuż przed śmiercią Słońca Komunizmu, które zdążyło jeszcze opromienić jego ojca tak, że ten nadał dziecku wielkie imię Stalin. Wielkie i nadal imponujące Indusom z południa, z Tamil Nadu i Kerali, gdzie od kilkudziesięciu lat rządzi lub współrządzi partia komunistyczna. W cenie pozostają tam również imiona pokrewne. Przed dwoma laty w Kerali brał ślub Engels, a jego drużbami byli Marks, Lenin i Ho Chi Minh. Z kolei pan młody o imieniu Socjalizm poprosił o weselną asystę swoich braci zwących się Komunizm, Leninizm i Marksizm.

Kiedy symbolika sierpa i młota ustępuje miejsca hakenkreuzowi – też jest dobrze. Albo i lepiej, bo w Indiach swastyka to pradawny symbol szczęścia. Jednak nie tylko dlatego w książeczce dla dzieci pod tytułem Great Leaders znalazł się Adolf Hitler. Autorzy umieścili go w wąskim gronie przywódców, którzy poświęcali się dla swoich ojczyzn, między Mahatmą Gandhim a Nelsonem Mandelą. Książkę oficjalnie wycofaną z rynku wciąż można w Indiach kupić, za dwa dolary. Tyle samo kosztuje duża porcja lodów, jakie znalazł w tym kraju i, skonfundowany swoim odkryciem, opisał niemiecki dziennikarz. W chrupiących płaskich ciastkach z etykietką Luftwaffeln sprzedawano Hitler Ice-Cream.

Indusi niczym nie zaimponują Latynosom. Przed rokiem szkoła policyjna w kolumbijskim mieście Tulua zorganizowała tydzień międzynarodowy z Niemcami w roli gościa honorowego. Z tej okazji uczniowie wystąpili w mundurach SS, niektórzy z wilczurami na smyczach. Były światowy terrorysta Nr 1, Wenezuelczyk Ramirez Sanchez – czyli Carlos vel Szakal – nie z przypadku dostał na imię Iljicz. Przypadło mu ono w udziale jako średniemu z trzech braci, według ojcowskiego planu. Skoro najstarszemu tata dał Vladimir, najmłodszy musiał domknąć całość jako Lenin. Leninów, Stalinów, Trockich, Krupskich w Ameryce Łacińskiej dużo. Ex-prezydent Ekwadoru Lenin Moreno miał wśród rodaków braci Cando, z których jeden nosił imię Stalin, a drugi Hitler. Widać byli synami symetrysty totalnego, czy może totalitarnego. Podobna równowaga wystąpiła w polityce lokalnej miasteczka Yungar w Peru. O urząd burmistrza ubiegali się tam Hitler Alba oraz Lenin Vladimir Valverde.

W krajach wczorajszego Trzeciego Świata, a dzisiejszego Globalnego Południa ślady fascynacji największymi zbrodniarzami Europy da się pewnie wytłumaczyć geograficznym dystansem. Dystans sprzyja ignorancji; ignorancja czyni z nich herosów walki z zachodnim imperializmem, czyli sprzymierzeńców ludów uciśnionych. Jeżeli to nie wystarczy, można dorzucić rewolucyjny magnetyzm komunizmu/nazizmu, z daleka oddziałujący mniej boleśnie niż z bliska. W świecie islamu dobre notowania Hitlera znajdują uzasadnienie w religijnym antysemityzmie i politycznym antysyjonizmie. Wystarczy posłuchać przywódców Iranu albo przewodniczącego Autonomii Palestyńskiej. Osobliwą motywację wypracował sobie Hunzvi Chenjerai, szef tak zwanych weteranów wojennych, którzy u progu tego stulecia siłą wywłaszczali białych farmerów w Zimbabwe. Jak tłumaczył polskiemu dziennikarzowi (po polsku, bo studiował w Polsce), przyjął imię Hitler dla zmylenia przeciwnika. Dziś w Afryce to imię raczej wyszło z mody, zanosi się natomiast na wysyp Putinów, szczególnie w Mali, Burkina Faso i Nigrze.

Tutaj, gdzie – jak śpiewa Muniek Staszczyk – Hitler i Stalin zrobili co swoje, generalnie w Europie, podobnych ekscesów, takiego urągania Historii nie należy się spodziewać. Ejże, skąd ta pewność? Przykład już idzie z Włoch. Burmistrz Grosseto w Toskanii – za zgodą rajców miejskich i w imię pacyfikacji narodowej – patronem jednej z ulic uczynił komunistę Enrico Berlinguera, a drugiej tuż obok faszystę Giorgio Almirante. Niemcy ani się obejrzą, jak w którymś z miasteczek wschodnich Landów podzielą się władzą ultrasi z lewa i prawa, przemianują po swojemu krzyżujące się arterie, po czym będą się spotykać, by bić się lub bratać, róg Ribbentropa i Mołotowa

To jest właśnie ten wcale nieodległy wymiar, do którego odpłynął Biden po spotkaniu ze Stalinem. Kiedy teraz spotka się z Xi Jinpingiem i będzie przekonany, że ściska dłoń Mao Zedonga – bardzo się nie pomyli.

Posłuchaj

Posłuchaj również

24 stycznia 2026

Dowody istnienia potwora

24 stycznia 2026

Kim są astronauci?

23 stycznia 2026

Yael van der Wouden on „In Good Hands”

-10
+10
00:00
/
00:00