Skyler Gerald / Unsplash
27 listopada 2021

Strajkultura

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Dziennikarz, publicysta gospodarz programu „Dzień na świecie” w Polsat News.

Morowe powietrze na powrót gęstnieje, lepiej siedzieć w domu – tymczasem na barykadach znowu tłoczno. Głównie od antyszczepionkowców, certyfikatofobów i swobodofilów. Łatwo ich rozpoznać gołym okiem i nagim uchem, zwłaszcza w Holandii. Gdy jednak uzbroić te narządy w odpowiednie szkiełka i trąbki zauważy się, że protestom na motywach covidowych coraz częściej towarzyszą żądania płacowe, socjalne, bytowe. A nawet, że proporcje się odwracają i przeciwnicy restrykcji sanitarnych stają się suplementem klasycznych strajków. Owszem, anarchia na Martynice i Gwadelupie wybuchła jako rokosz medyków i strażaków, przeciwnych obowiązkowi szczepień. Ale zaraz skręciła w stronę roszczeń: odszkodowań za zatrucia pestycydami z plantacji bananów, wyższych płac, dodatków drożyźnianych. To jest już potężny strajk generalny.

Tak jest, strajki wróciły, pandemia ich nie zmogła. W Ameryce październik 2021 nazwano Striketober. Pod okupacją koronawirusa posady giną prędzej, praca zdalna tych strat nie rekompensuje, nie w każdym sektorze jest możliwa. Setki tysięcy ludzi porzucają dotychczasową pracę – zanim ona zrobi to z nimi. Ruszają w Nomadland. Socjologowie mówią o fenomenie Wielkiej Rezygnacji. Prekariusze wszystkich krajów łączcie się! Neomarksista Thomas Piketty niczego nie musi zmieniać w swojej diagnozie sprzed półtorej dekady. Pewności jutra, bogacenia się nie zapewnia praca, tylko kapitał. On się rozmnaża przez pączkowanie, bogacze się bogacą, średniacy się deklasują.

Amerykańskie zakłady John Deere, światowy gigant od maszyn rolniczych. Strajkuje 10 tysięcy ludzi. Domagają się nie tyle podwyżek (choć szefowie sobie je przyznają), co jedynie inflacyjnych wyrównań. Szukają ratunku przed ześliźnięciem się ze szczebli społecznej drabiny, niechby i niskich, na ruchome piaski. W Lizbonie zawzięci w boju kierowcy miejskich autobusów i tramwajów – tak samo jak marynarze ze statków i promów w Grecji – nie mają złudzeń ani litości. Strajk , żeby przyniósł efekty, musi zaboleć. A skoro oni cierpią, niech cierpią i ofiary uboczne: pasażerowie.

W RPA stanęła branża hutnicza, bezterminowo. Jej kuzynka z Andaluzji też dotknięta paraliżem, robotnicy blokują drogi, ktoś strzela do policjantów. Związkowcy ogłaszają, że strajk potrwa do skutku, niepomni tragicznego doświadczenia brytyjskich górników, rozbitych w wojnie totalnej przez Margaret Thatcher. No ale żelaznych dam już nie ma, są za to kuszące doświadczenia syndykalistów francuskich. Nie szkodzi, że rozważniejszy model oferują Niemcy: strajkowy Ordnung w ściśle określonych ramach prawnych. Roszczenia realistyczne, a jako zasada koncyliacja, nie konfrontacja. Związkowcy z Johannesburga i Kadyksu wolą model francuski, nieraz faktycznie skuteczny: wszystko albo nic, do upadłego, z karmaniolą żądań na ustach. Zresztą przed wyborami do Bundestagu niemieccy kolejarze też już strajkowali po francusku.

Ta heroiczno-desperacka maniera, ostatnio ubierana w żółtą kamizelkę i podchwytywana przez koronasceptyków, wywodzi się niewątpliwie z rewolucji. Z tym że raczej nie z tej Wielkiej. Prędzej także z walki komunardów, niż komunistów. Podpiera się dewizą egalitaryzmu, który według generała de Gaulle’a dla Francuzów oznacza dostęp do przywilejów, jakich nie mają inni – ale dostęp równy dla wszystkich. Stąd także się bierze, jak ją nazwano, francuska “gréviculture”, od słowa „grève”, czyli strajk. Choć częścią tego określenia jest kultura, nie ma w nim uznania ani pochwały. Przeciwnie – brzmi tam szyderstwo z upodobania do uprawiania strajku niczym roli (agriculture) lub ogrodu (horticulture), jakby strajkowanie było równie zbożną aktywnością. Wierny polski przekład „gréviculture” zaowocowałby neologizmem „strajkultura”. Też go nie polecamy, gdyż niestarannie zapisany lub niewyraźnie wymówiony paskudnie zanieczyszcza język.

Posłuchaj

Posłuchaj również

23 stycznia 2026

Yael van der Wouden on „In Good Hands”

23 stycznia 2026

Sergei Lebedev on the Origins of Russian Evil

23 stycznia 2026

Chloe Dalton on her first book, „How to Raise a Hare”

-10
+10
00:00
/
00:00