Policjant z Fort Lauderdale strzeże miejsca zbrodni po strzelaninie w Fort Lauderdale na Florydzie, USA, 5 lipca 2023 r. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH
20 lipca 2024

Strzelanina

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Każdej swojej ofierze, zanim ją zastrzelił, Jules recytował fragment z Księgi Ezechiela. Ten o dolinie ciemności i srogiej zemście w zapalczywym gniewie. Niewiele z tego rozumiał, aż doznał iluminacji i darował życie małemu bandziorkowi. Pojął bowiem, że on, Jules Winnfield, bandzior dużo większy, powinien stać się Sprawiedliwym albo Pasterzem – i czynić dobro. W każdym razie zaczął się starać, co też oznajmił Vincentowi, swojemu druhowi od cyngla. Przyczyną duchowej przemiany zawodowego zabójcy był cud. Inaczej niż tylko boską interwencją nie można było przecież wytłumaczyć faktu, że kule przeznaczone dla nich obu, choć wystrzelone z bliska, nawet żadnego nie drasnęły.

W filmowych fantazjach Quentina Tarantino wszystko jest możliwe. W świecie realnym raczej nie. Toteż na wiecu w Pensylwanii cudu nie było. Kule zamachowca nie rozpłynęły się w powietrzu; dosięgły przypadkowych ludzi, jak w tylu innych amerykańskich strzelaninach. Dobrzy faceci z giwerami pojawili się za późno, zły facet był szybszy. Chybił zasadniczego celu, ale to się w zamachach zdarza. Ronald Reagan czy Jan Paweł II też byli „źle trafieni”, dlatego przeżyli. Donald Trump nie zawahał się sugerować, że jego sam Bóg ustrzegł od najgorszego. Wierny elektorat również w to wierzy.

O weryfikację u źródła trudno, gdyż niebo w takich razach zachowuje dyplomatyczne milczenie: nie potwierdza, nie zaprzecza. Lepiej także nie brnąć w porównania herosa Partii Republikańskiej z bohaterami „Pulp Fiction”; jego konflikt z prawem karnym nie jest w końcu aż tak zaawansowany jak tamtych. Pozostaje niemniej otarcie się o śmierć. Jeśli nie cud, to przynajmniej „surrealistyczne przeżycie” – bo i takiego określenia użył były prezydent. Podobne zdarzenie, niepodobne do niczego z wcześniejszych doświadczeń, może człowieka odmienić. Czy tak będzie i z Donaldem Trumpem? Nie wiadomo, za wcześnie, by o tym wyrokować. Na razie z wyraźnych zmian widać plaster na uchu, słychać nowe hasło Fight! i czuć niezachwianą pewność zwycięstwa, które już obwieszcza herold J.D. Vance.

Donald Trump przypadkiem uniknął śmierci na wiecu, a Alec Baldwin na planie filmowym przypadkiem śmierć zadał. Nie odpowie za to; sąd zamknął sprawę, bo prokuratura postępowała nierzetelnie z materiałem dowodowym. To nie uwalnia jednak aktora od ciężaru świadomości, że – tak czy inaczej – zabił człowieka. Być może Baldwin odrzuci następną rolę, w której musiałby chwytać za rewolwer. Może dokona się w nim głęboka przemiana wewnętrzna. W sądzie płakał. Kilka godzin później paparazzi podpatrzyli, jak śmiał się w knajpie. Z tej obserwacji jeszcze nic nie wynika. Podobnie jak z faktu, że Alec Baldwin swego czasu zawodowo parodiował Donalda Trumpa. Teraz raczej po tę formę ekspresji nie sięgnie.

A czy nieudany zamach na Trumpa odmieni Amerykanów tak, by nie chcieli lub nie mogli łatwo sięgać po broń? Nie, skoro nie sprawiły tego nawet zamachy udane, na Johna i Roberta Kennedych, na Martina Luthera Kinga. One Amerykę niewątpliwie naznaczyły, ale nie przewartościowały jej reguł. Kryminologicznie rzecz biorąc, to były tylko kolejne strzelaniny. Owszem, sondaże wskazują, że dziś większość obywateli USA byłaby za ograniczeniem dostępu do broni palnej, zwłaszcza do karabinów szturmowych, takich jak ten użyty przeciwko Trumpowi. Mowy jednak nie ma o uchyleniu 2. poprawki do konstytucji; co to, to nie. Nad tym zapisem na skrzydłach Wolności i Własności miałby się bowiem unosić mityczny Duch Ameryki.

Nie rozumiemy tego w Europie, tak jak wielu zjawisk z innych kultur. My – Sprawiedliwi, my – Dobry Pasterz. Czechy, jako jedyne w UE konstytucyjnie gwarantujące prawo do posiadania broni, też tylko mechanicznie kopiują amerykański model. Tymczasem w Europie – w Szwecji, w Holandii, w Niemczech – strzelaniny już stały się codziennością. Jak nie broń palna, to biała. Słowacja miała swój zamach na prezydenta, Serbia masakrę w szkole. Gdzieniegdzie władze organizują prewencyjne zbiórki lub nawet odpłatny skup broni, legalnej czy nie, pozostającej w prywatnych rękach. Niestety nie spełnia się proroctwo z Księgi Izajasza, nie ma cudów: narody nie przekuwają mieczy na lemiesze, a włóczni na sierpy. Nic dziwnego, skoro w światowych kuźniach robota idzie w drugą stronę.

Posłuchaj

Posłuchaj również

17 stycznia 2026

Smartfony – technologia nie dla dzieci?

17 stycznia 2026

Baju baju

17 stycznia 2026

Finał Pucharu Narodów Afryki

-10
+10
00:00
/
00:00