Fot: Unsplash / kouchpeydeh
25 października 2025

Świat zza krat

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Literatura pomoże człowiekowi zawsze i wszędzie. W Uzbekistanie z mocy nowej ustawy każda książka przeczytana przez więźnia skróci jego wyrok o trzy dni. To znaczy nie każda. Cudowną moc redukowania wymiaru kary mają jedynie pozycje z listy Państwowego Centrum Duchowości i Oświaty.

Na uzbeckiej liście nie ma Biblii. Nic dziwnego, ta księga może wszak otworzyć drogę do wolności w sposób niepopierany przez władze penitencjarne. Wystarczy Biblię odpowiednio wydrążyć i ukryć w niej narzędzie do wykopania tunelu. W tej pracy konieczna jest wielka dyscyplina, niezupełnie jednak taka, jakiej wymagał naczelnik więzienia stanowego Shawshank. Oj, zrobiłby on porządek w paryskim zakładzie karnym La Santé, a już na pewno w jego bloku dla ViPów.

Rygor panuje tam bowiem dość umowny, kontrole są pobieżne, a integralność cielesna więźnia respektowana. Nicolas Sarkozy bez trudu przemyciłby pilnik między okładkami książki o Jezusie, a do celi zabrał takie dwie. Ale były prezydent ani myśli piłować kratę. Wie, że jego droga do wolności, choćby ograniczonej, będzie łatwa, krótka i legalna, ponieważ – właśnie – jest byłym prezydentem. Takiego gościa więzienia V Republiki jeszcze nie podejmowały.

Chociaż wyrok ma pięcioletni, Sarko w La Santé długo nie zabawi, nie zbrata się z towarzyszami niedoli, nie zaśpiewa z nimi o domu wschodzącego słońca – chyba że przez ścianę. Zza ścian dochodzą go już jednak pogróżki i obietnice pomszczenia Kadafiego, który za sponsorowanie francuskiej kampanii wyborczej kilka lat później doczekał się od jej zwycięzcy uderzenia z powietrza.

To oczywiście nieprawda, że Sarkozy jest traktowany tak samo, jak inni więźniowie. Pozostaje w ścisłej izolacji, ma dodatkową ochronę, zapewnioną uwagę mediów oraz koneksje polityczne i towarzyskie. Nawet jego cela rozrasta się w informacjach z dziewięciu metrów kwadratowych do dziesięciu, a w porywach do jedenastu.

Uwięziony Sarkozy stwarza Francji problem polityczno-prawny i wizerunkowy, ale nie techniczno-organizacyjny; kłopot z nim jest raczej jakościowy, niż ilościowy. Podobnie rzecz się ma z ex-prezydentami, którzy trafili za kraty w innych krajach. Javier Milei, aresztant domowy, za zgodą sądu organizuje urodzinowe przyjęcie córki. Jacob Zuma, skazany za korupcję, początkowo ignorował wyroki, by w końcu łaskawie odsiedzieć za pierwszym razem dwa miesiące, za drugim już tylko dwie godziny. Lula da Silva co prawda musiał znieść ponad 800 dni w celi, za to niemal prosto stamtąd powrócił do władzy.

W Peru w ostatnich latach sądy pozbawiły wolności aż pięciu byłych prezydentów. Zapewne wkrótce niechlubny poczet uzupełni pani Boluarte, również usunięta już z najwyższego urzędu. Dla całego grona zbudowano specjalne miejsce odosobnienia, Barbadillo w Limie.

Ale, gdyby nawet wszystkich tych prominentnych wyrokowców osadzano w zwykłych zakładach karnych, to przecież nie ich obecność w celach przyczyniałaby się do przeludnienia więzień. Problem ilościowy potężnieje tu za sprawą zorganizowanej przestępczości oraz imigracji, traktowanych zresztą często jako zjawiska kryminalnie jednorodne. Wtedy ilość przechodzi w politycznie trudną jakość.
W Europie najbardziej przeludnione więzienia – niektóre do poziomu 200 procent – mają Cypr, Słowenia i Francja. To pewnie jeszcze nie tureckie kazamaty z filmu „Midnight Express” czy indyjskie z powieści „Shantaram”, ale wiele im już ponoć do tego stanu nie brakuje. Jak tam rozładować ludzkie zagęszczenie? Na orzekanie łagodniejszych kar się nie zanosi, tendencja jest raczej przeciwna. Wśród nowych środków – choć może to tylko półśrodki – pojawia się więc budowa specjalnych zakładów karnych, prywatyzacja więzień, a także swoista wymiana międzynarodowa jak w handlu lub w programie Erasmus.

Holendrzy część swoich cel przeznaczają „pod wynajem” dla skazanych z Belgii. W Mali Rosjanie utworzyli własną sieć tajnych więzień; może wzorowali się na polskich i rumuńskich doświadczeniach CIA. Prezydent Trump chce reaktywować Alcatraz. Nielegalnych imigrantów wysyła do obozu na mokradłach Florydy, obcych gangsterów – prawdziwych i domniemanych – do Salwadoru. Unijne projekty tzw. hubów powrotowych przypominają, zarzuconą przecież, umowę Wielkiej Brytanii z Rwandą. We Francji jedno nowe superwięzienie dla najgroźniejszych przestępców nie wystarczy: następne mogłoby powstać w Gujanie Francuskiej – tam, gdzie niegdyś zsyłano kryminalistów „na galery”.

W Gujanie, na Diabelskiej Wyspie, był uwięziony między innymi Alfred Dreyfus, oficer niesłusznie oskarżony o zdradę główną, potem – szczęśliwie za życia – uniewinniony i zrehabilitowany. Kapitan Dreyfus jest jednym z dwóch bohaterów, ulubionych obecnie przez Sarkozy’ego. Drugi to Edmond Dantès alias hrabia Monte Christo. Losy ich obu posłużą byłemu prezydentowi za inspirację do napisania własnej książki o spisku, zdradzie, pomówieniu i o wymiarze niesprawiedliwości. Już się zabrał do pracy, bo literatura pomoże człowiekowi zawsze i wszędzie.

Posłuchaj

Posłuchaj również

7 lutego 2026

Dlaczego nauka jest polityczna

7 lutego 2026

Czy bez śniegu będą igrzyska

7 lutego 2026

Z czym na manifę

-10
+10
00:00
/
00:00