Protest kobiet w Damaszku 20 grudnia 2024 r.  w odpowiedzi na oświadczenia rzecznika ds. politycznych, Ubaidy Arnaout, dotyczące obejmowania przez kobiety stanowisk w państwie. W komunikacie prasowym Obaida Arnaout stwierdziła, że „istnienie kobiet oraz ich biologiczna i psychologiczna natura nie są kompatybilne ze wszystkimi stanowiskami, takimi jak na przykład Ministerstwo Obrony”. PAP/EPA/MOHAMMED NAMMOOR
18 stycznia 2025

Wypisy z herstorii najnowszej

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Szefowa niemieckiej dyplomacji wyciągnęła pomocną dłoń do odradzającego się kraju, dłoń zawisła jednak w próżni. Nowy przywódca Syrii, Ahmed al-Szaara, wymienił handshake z francuskim ministrem, z Niemką nie. Sunnita z Al Kaidy wierny regułom swojej religii nie podaje ręki obcej kobiecie. Berlin udaje, że nic się nie stało. Nie zauważa nawet rozpikselowania sylwetki swojej wysłanniczki oraz dwóch tłumaczek na oficjalnej syryjskiej fotografii. Jedna scena, obaw wiele. Że słowa-zaklęcia „demokratyzacja” i „stabilizacja” mogą być w Syrii mniej ważne niż słowo-klucz „islamizacja”. Że tamtejszym kobietom niczego dobrego to nie wróży.

Losem dziewczynek, czyli kobiet in spe, przejmują się władze Islamskiej Republiki Pakistanu. Zwołują do Islamabadu międzynarodową konferencję na temat edukacji dziewcząt w społecznościach muzułmańskich. W Pakistanie ubóstwo, ale jeszcze bardziej zakazy ze strony męskiej części rodziny, uniemożliwiają kształcenie co najmniej kilkunastu milionom potencjalnych uczennic i studentek. Dlatego – żeby gospodarze nie musieli się za bardzo tłumaczyć – na konferencji mowa jest głównie o nieobecnym Afganistanie. Bo tam talibowie redukują żeńską oświatę do absolutnego minimum, po czym zamieniają kobiety w istoty nieme i niewidzialne.

Do Islamabadu przyjechała z Wielkiej Brytanii Malala Yousafzai. To ona za upominanie się o prawo dziewcząt do nauki została ukarana przez pakistańskich talibów strzałem w głowę, a przez Komitet Noblowski uhonorowana Nagrodą Pokojową. W Pakistanie wcale nie otacza Malali powszechne uwielbienie. Ona jest już postacią z innego świata, gdzie indziej prowadzi swoją walkę. A odkąd wyjechała – to już ponad 10 lat – w jej ojczyźnie wiele się na lepsze nie zmieniło.

W Iraku zmienia się na gorsze, znowu. Sprawy rodzinne z kompetencji sądów powszechnych wracają pod jurysdykcję sądów szariackich. Sprawy rodzinne to zaś także tzw. zabójstwa honorowe, gdzie kobieta musi zginąć, jej godność jest bowiem mniej ważna niż honor rodu. Zginąć – albo poślubić tego, który ją zgwałcił. Wtedy i on uniknie kary. Zgodnie z projektem nowej irackiej ustawy, ponownie będą możliwe małżeństwa zawierane z dziewięcioletnimi dziewczynkami, oznaczające faktyczną legalizację gwałtu na dziecku.

W Iranie powstaje ośrodek terapeutyczny dla kobiet, które odmawiają ubierania się pod dyktando teokratycznego państwa, zwłaszcza zaś ukrywania włosów i części twarzy pod hidżabem. Taka postawa oznacza dewiację, będzie więc traktowana podobnie jak pamiętna schizofrenia bezobjawowa u dysydentów w ZSRR – zamknięciem w psychuszce. Studentka, która w Teheranie rozebrała się publicznie do bielizny w proteście przeciwko terrorowi „policji odzieżowej” trafiła na obserwację psychiatryczną. Powinna się cieszyć – mówią ponoć jej znajomi – że nie do więzienia. Albo jeszcze gorzej. I przypominają Mahsę Amini, zamordowaną przez stróżów obyczajności.

Już nie żadne prawa, nakazy religijne ani względy medyczne, lecz przesądy „ludowej seksuologii” skazują 200 milionów kobiet w całym świecie – głównie w Afryce – na koszmarny zabieg obrzezania. Miałby on gwarantować dziewictwo panny młodej, a potem wierność żony z wygaszonym libido. W 2006 r. WHO proklamowała Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych; przypada 6 lutego. Daleko jednak tej tolerancji do osiągnięcia poziomu zerowego. Sierra Leone potrafiło zabronić małżeństw dzieci – ale już nie praktyk obrzezania dziewcząt. Parlament Gambii, ledwo zakaz uchwalił, już przystąpił do rozpatrywania wniosku o jego uchylenie. Zabobon i ignorancja wciąż zniewalają umysły. W efekcie kobieta jest niewolnicą niewolników – jak w piosence Lennona, ciągle prawdziwej, ale już niesłusznej z powodu obecności w refrenie słowa na „n”.

Przemoc seksualna wobec kobiet to codzienność w Indiach. Ameryka Łacińska gnębi je kulturą macho, której hołdują przecież nie tylko brutalni przestępcy. Widać więc wyraźnie, że jedynie w naszym europejskim kręgu cywilizacyjnym kobiety cieszą się pełnym poszanowaniem swojej godności i swoich praw. Same tworzą już Herstorię nawet w dyscyplinach wymyślonych i zarezerwowanych dla przyjemności mężczyzn. Na przykład w Holandii doprowadziły do likwidacji konkursu na Miss kraju. Nieraz tylko wychodzą na jaw sprawy, które psują wspaniały obraz. Jak przypadek Gisèle Pelicot, przez lata narkotyzowanej, a potem gwałconej – przed kamerą – przez męża i kilkudziesięciu zapraszanych przez niego amatorów takich doznań.

Tak, ta sprawa odbiera dobre samopoczucie. Mąci spokój. Uwiera i krępuje ruchy, jak za ciasna podkoszulka. Taka ażurowa, w siateczkę – żonobijka.

Posłuchaj

Posłuchaj również

23 stycznia 2026

Yael van der Wouden on „In Good Hands”

23 stycznia 2026

Sergei Lebedev on the Origins of Russian Evil

23 stycznia 2026

Chloe Dalton on her first book, „How to Raise a Hare”

-10
+10
00:00
/
00:00