Fot: The Now Time/Unsplash
21 marca 2026

Z buta

Autor: Grzegorz Dobiecki
Zamknij

Grzegorz Dobiecki

Na co dzień gospodarz programu „Dzień na świecie” w telewizji Polsat News. W Raporcie autor cyklu felietonów „Świat z boku”.

Kontakt: grzegorz.dobiecki@raportostanieswiata.pl

Fot: Tomek Sikora

Z Kopciuszkiem było za dużo zawracania głowy. Ileż to królewicz musiał się naszukać, ile domostw nachodzić, na ile stóp i stópsk wciskać szklany pantofelek zanim trafił na stópkę właściwą. Wszystkie te niedogodności dałoby się usunąć, gdyby pan Charles Perrault wyposażył księcia z bajki w zdolność rozpoznawania optycznego – znaczy: na oko – jaki rozmiar obuwia komu przypisany.

Taki skaner ma w spojrzeniu Donald Trump, zna się bowiem na ludziach oraz na butach. Kilka lat temu sprzedawał złote trampki sygnowane swoim nazwiskiem, po 400 dolarów za parę. Teraz po 145 dolarów kupuje podwładnym szykowne oxfordy (nigdy brogsy, wiadomo), żeby nie pokazywali się w Białym Domu w byle sneakersach. Płaci z własnej kieszeni. A skoro płaci to i wymaga. W obecności szefa dżentelmeni z jego ekipy paradują więc w darowanym obuwiu, nie patrząc mu – temu obuwiu – w rozmiar.

Że jednak każdemu skanerowi zdarzają się awarie, zawodzą i wzrokowe estymacje Trumpa. Na zdjęciu, jakie trafiło do mediów, wyraźnie widać, że jeden z waszyngtońskich dygnitarzy człapie w za dużych butach. Jakby wszedł w cudze. Nie wypadało zapychać luzów na chybcika, zwłaszcza słomą. Ale kpiny można było uciszyć wyjaśnieniem, że to modny styl oversize. W gorszej sytuacji znaleźli się ci prezentobiorcy, którzy dostali za małe oxfordy. Nie wiemy, co przeszli, na jakie zdobyli się poświęcenia. Pamiętamy niemniej jedną z przyrodnich sióstr Kopciuszka, która – żeby dostosować się do wymagań księcia – poddawała swoją stopę obróbce skrawaniem. Była to prawdziwa próba charakteru, tym bardziej godna szacunku, że daremna.

Albowiem słusznie twierdził Wiesław Myśliwski, że charakter najmocniej odciska się w butach, bo całe ciało na buty gniecie. Na ten temat dużo do powiedzenia mieliby eksperci Świętej Inkwizycji od tak zwanych hiszpańskich trzewików. Ale też żołnierze, od wieków maszerujący – i walczący – w źle dobranych kamaszach. Oni jednak zwykle nie chcą o tym mówić. Nieraz robią to za nich poeci; wtedy raczej nie powstają bajki.

Bułat Okudżawa śpiewał o butach, które dudnią złowrogo, bo niosą na wojnę. Вы слышите: грохочут сапоги. A Rudyard Kipling stworzył poemat Boots: arcydzieło inspirowane doświadczeniami z dawnej, zapomnianej już wojny burskiej. Aktor Taylor Holmes wyrecytował poemat przejmująco i zapewnił sobie miejsce w historii fonografii. Jego kanoniczna wersja, nagrana w 1915 roku, pojawiała się w kilku filmach, później także w grach komputerowych. I dalej przyprawia o dreszcze. Osobliwie teraz, kiedy amerykańskim żołnierzom może grozić wejście do zbombardowanego Iranu boots on the ground.

Za inwazję na Irak i za jej ofiary dziennikarz Muntadar al-Zeidi zemścił się po swojemu na samym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Uczynił to podczas konferencji prasowej w Bagdadzie ciskając butem i miotając obelgi w stronę w Busha juniora. Przed butem Bush się uchylił; przed wyzwiskami hańbiącymi go w oczach muzułmanów nie zdołał. Al-Zeidi przypłacił tę akcję więzieniem, ale później został posłem irackiego parlamentu.

Obuwie jako środek gniewnej ekspresji pojawia się także w opowieściach o Nikicie Chruszczowie. Rzekomo walił on butem w pulpit podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Rzeczywiście, gensek był wtedy wściekły, bo delegat Filipin oskarżył ZSRR o kolonizowanie krajów tzw. obozu socjalistycznego. Nie zachowały się jednak żadne oryginalne, wiarygodne zdjęcia, które ukazywałyby Chruszczowa z trzewikiem w garści. A trudno sobie wyobrazić, by agencyjni fotoreporterzy przepuścili taką gratkę. Jest to więc raczej anegdota z gatunku „prawdziwych zmyśleń”. Podobnie jak legendy o Władysławie Gomułce, który rzucał kapciem w telewizor, kiedy na ekranie pojawiała się Kalina Jędrusik z głębokim dekoltem i krzyżykiem na szyi. Se non è vero, è ben trovato. Zresztą Gomułka nosił ciężkie buty ortopedyczne; gdyby takim pociskiem trafił w telewizor, epicko wybuchłaby nie tylko jego furia.

Wieszcz Wyspiański zostawił nas z godnościowym, ale zbyt szczegółowym przykazaniem, że trza być w butach na weselu. Trochę to mało, skoro w bucie, zgodnie z tezą Myśliwskiego, odciska się charakter, więc poniekąd także tożsamość kulturowa, historyczna, narodowa, zawodowa, a nie tylko eventowa. Bo jakaż to mnogość typologiczna, te wszystkie saboty, czółenka, kozaki, kierpce, szpilki, sztyblety i sandały! Kowbojki, pionierki, oficerki! Amermokasyny Amerindianina; inny glan dla punka, a inny dla skina; Japonkom japonki, Prasłowianom łapcie; Walonom walonki, a Gomułce kapcie.
Nie zapominając o – last BUT not least – kaloszach. W kaloszach, zwłaszcza za dużych, łatwiej udawać kopciuszka.

Posłuchaj

Posłuchaj również

11 kwietnia 2026

Niewybuchy i niewypały

11 kwietnia 2026

Artemis ląduje

23 marca 2026

Do we still need schools in the age of AI?

-10
+10
00:00
/
00:00