Teatr demokracji

Autor: Piotr Kamiński

Zgromadzenie ogólne pracowników pewnego teatru (nazwa i adres znane redakcji) przyjęło uchwałę. Uznano mianowicie, że teatr nie ma prawa autorytarnie narzucać Publiczności własnej wizji spektaklu, zgodnie ze zmurszałą konwencją, pozwalającą Widzom wyrazić swoje zdanie dopiero, kiedy jest już po wszystkim.

Fot: Kilyan Sockalingum z Unsplash

Suwerennemu Widzowi przysługuje prawo do aktywnego wpływu na kształt przedstawienia, jego twórcy zaś winni czujnie i skrupulatnie modyfikować jego przebieg w zależności od upodobań Widowni. Czyż nie tak postępują stacje telewizyjne, sprawdzając minuta po minucie „oglądalność” danego programu? Teatr, jako sztuka żywa, może dokonywać niezbędnych korektur znacznie zwinniej, na co pozwala mu nowoczesna technologia.

Wspomniany teatr wyposażono zatem w ekrany i pulpity, aktorów i obsługę sceny zaś – w odpowiednie słuchaweczki, by umożliwić im błyskawiczną reakcję na wskazówki Widzów. Opiekę nad reformą powierzono specjalistycznemu instytutowi badania opinii publicznej, który za pośrednictwem ekranów przesyła odtąd Widzom konkretne pytania.

Dla przykładu, oświetleniowiec dostaje na żywo wskazówki, gdzie jaśniej, gdzie ciemniej, a gdzie za dużo czerwonego, maszyniści niestrudzenie przesuwają dekoracje, aktor grający Hamleta dowiaduje się zaś po każdej kolejnej scenie, czy ładnie wygląda, czy mówi wyraźnie, i co ewentualnie ma poprawić.

Po wstępnych doświadczeniach, ufny w sens swojej misji Instytut badania opinii publicznej, przy poparciu części personelu oraz jednego przynajmniej związku zawodowego Widzów, zignorował zarówno spadek frekwencji, jak dymisje, depresje oraz próby samobójcze w zespole, wzbogacając jeszcze zakres kwestionariuszy.

Obecnie pyta już Widzów nie tylko o to, co było, to jest czy Hamlet w scenie z Duchem wydobył z roli wszystkie, konieczne podteksty, ale też o to, co dopiero nastąpi, to jest czy Widzowie mają do niego dość zaufania, by mu powierzyć dalsze sceny, zwłaszcza zaś, czy wierzą, iż podoła wiadomemu monologowi w III akcie.

W przeciwnym razie – panu już dziękujemy, za kulisami czeka nagłe zastępstwo. Pozostaje do załatwienia kwestia tekstu, teatr nawiązał już jednak rozmowy z kilkoma dramaturgami, którzy wkrótce zaczną wprowadzać na żywo konieczne poprawki, starym sposobem przylepiając z tyłu dekoracji dyskretne karteczki na użytek szybko reagujących aktorów.

Jeżeli zaczęli się Państwo pukać w czoło, proszę sobie czym prędzej uświadomić, że w takim właśnie teatrze żyjemy od dziesięcioleci, a stacja docelowa, do której zbliżamy się asymptotycznie, nosi nazwę Demokracji Bezpośredniej. Przedmiotem kpin dożywotnich tyranów jest nerwowa zmienność reżymów demokratycznych, gdzie władza ma przed sobą śmiesznie krótkie terminy skutecznej działalności.

Żaden z autorów Konstytucji Trzeciego Maja nie był jednak w stanie przewidzieć, że kiedyś starannie wyważoną logikę demokratycznych instytucji praworządnego państwa zmiecie z powierzchni ziemi nienażarty uzurpator, sondaż opinii publicznej – na wszystkie tematy, włącznie z tymi, o których opinia publiczna nie może mieć pojęcia, jako to skuteczność pewnego lekarstwa na wirusa.

7 maja na przykład Prezydent Macron dowiedział się z dwóch różnych sondaży, że tylko 20% zapytanych ufa jego polityce walki z epidemią, za to 40% uważa, że doskonale sobie radzi od trzech lat jako prezydent. Ktoś kiedyś ograniczy może te harce do pytania „czy wolisz colę czy pepsi”. Oczywiście, jeżeli zdąży przed decydującym referendum.


„Raport o stanie świata” jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Proszę pisać na adres mailowy raportu: raportrosiaka@gmail.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Raport tworzymy dzięki Waszemu wsparciu!

Raport o stanie świata jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Zapisz się do newslettera!