Tablica niepamięci

Autor: Grzegorz Dobiecki

Sto lat temu poeta Charles Peguy dopominał się o „tę jedyną dokładność”: o ścisły i aktualny opis rzeczywistości, wolny od cieni przeszłości i projekcji przyszłości. Jego apel przekłada na współczesne realia filozof Alain Finkielkraut. Już nawet nowy premier, Jean Castex, wzywa do nazywania rzeczy po imieniu. Nadaremnie: język giętki zgrabnym unikiem wciąż potrafi rozminąć się z prawdą.

W paryskim parku imienia Arnaud Beltrame’a napis na płycie pamiątkowej wyjaśnia od kilku dni, kim był patron tego miejsca. Był mianowicie „ofiarą własnego bohaterstwa”. Proszę zapamiętać to epitafium; wrócimy do niego po kilku niezbędnych informacjach dodatkowych. W marcu 2018-tego roku w mieście Trebes na południu Francji dżihadysta spod znaku Daesz zabarykadował się z kilkoma zakładnikami w supermarkecie. Kiedy na miejsce dotarł szturmowy oddział żandarmów, jeden z nich przekonał terrorystę, by zwolnił kasjerkę, a wziął jego. Jako zakładnik żandarm nie pozostał bezczynny: negocjował, zasłaniał swoim ciałem towarzyszy niedoli, do których strzelał zbrodniarz, wreszcie rzucił się na niego. Tak samo walczyli z porywaczami pasażerowie samolotu, który pamiętnego jedenastego września miał runąć na Pentagon. I – tak jak oni – żandarm innych ocalił, choć sam stracił życie. Zmarł podziurawiony kulami, pokłuty nożem. Nazywał się Arnaud Beltrame.

Jego imię nadano już we Francji wielu ulicom i placom, jednak wcale nie wszyscy uznawali go za dobrego patrona. Na przykład pewna szkoła odmówiła, bo rodzice uczniów przekonali dyrekcję, że placówka z nowym imieniem może stać się celem zamachu. A teraz pojawił się ten napis na płycie w paryskim parku. Przypomnijmy: Arnaud Beltrame, ofiara własnego bohaterstwa…

W pierwszej chwili przychodzi do głowy cytat z Moliera: sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało. Ale to przecież nie komedia, sprawa jest śmiertelnie poważna. Bo inskrypcja na płycie brzmi jak sugestia wiktymologa. Jak zarzut współodpowiedzialności, jak imputowanie prowokacji. Podobnie przeróżni niegodziwcy oskarżają zgwałcone kobiety. Dziecko wykorzystane przez pedofila będzie wtedy co? – ofiarą własnej niewinności? Beltrame nie zginął dlatego, że był bohaterem. Ponieważ był bohaterem, nie zginęli inni. On był ofiarą fanatyzmu – jeśli już rzeczy nie można nazwać po imieniu, niech to brzmi przynajmniej tak: ofiara fanatyzmu. Zresztą na innych tablicach, tych umieszczanych „ku pamięci” w miejscach ostatnich zamachów w Paryżu czy Nicei, też nie ma jasnej informacji o tym, kto i dlaczego urządził tam rzeź. Nie ma nawet podpowiedzi.


„Raport o stanie świata” jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Proszę pisać na adres mailowy raportu: raportrosiaka@gmail.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Raport tworzymy dzięki Waszemu wsparciu!

Raport o stanie świata jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Zapisz się do newslettera!