Po co nam policja?

Autor: Grzegorz Dobiecki

Fot: ev z Unsplash

„Pewnego razu zobaczyłem, jak okrutny pies gonił kotka. Ponieważ jestem miłośnikiem zwierząt, więc pochwyciłem duży kamień i przywaliłem psu, aż się przewrócił i jakiś czas leżał nieruchomo”… Tak się zaczyna urocze opowiadanie Mrożka “Mały przyjaciel”.

Teraz oryginalny tekst nieco zmodyfikujmy. Pewnego razu zobaczyłem, jak okrutny policjant gonił manifestanta. Ponieważ jestem humanistą, więc pochwyciłem duży kamień i przywaliłem policjantowi.. Czemu ma służyć powyższy plagiat? Ma on otóż służyć zilustrowaniu typowej postawy mediów oraz polityków spod słusznych sztandarów. Tych, którzy ochoczo piętnują siły porządku, a rzadziej zauważają, że często to policjant się przewraca “i jakiś czas leży nieruchomo”.

Jakiś czas, albo i dłużej. Policjant był wśród ofiar szturmu na Kapitol. Być może i jego śmierć stała się ceną, jaką Ameryce przyszło zapłacić za spokój w dniu wyprowadzki Trumpa i zaprzysiężenia Bidena. We Francji w ubiegłym roku w trakcie pełnienia obowiązków straciło życie 11 policjantów i żandarmów. W większości zginęli z rąk podejrzanych, których usiłowali zatrzymać. Takie dramaty jednak specjalnie nie poruszają, bo są wpisane w ryzyko zawodowe funkcjonariuszy.

Inaczej jest w przypadku ich ofiar, nawet wtedy, gdy wina albo zła wola policjanta nie jest bezsporna. Żadnych konkretnych przykładów tu nie będzie, ani uwłaczania niczyjej pamięci, ani kwestionowania ewidentnych zabójstw, popełnionych przez policjantów. Jedynie uwaga, że przemoc jest interakcją, relacją zwrotną, ale akceptowalną tylko po jednej stronie. O ile nie wykracza poza granice prawa i współmierności do zagrożenia, przemoc jest środkiem legalnie dostępnym tylko policji. Tak jest skonstruowane państwo. Niestety również państwo niedemokratyczne, gdzie autorytet władzy zamienia się w autorytaryzm. Co wtedy?

Czy opór, stawiany OMONowi na Białorusi, szwadronom prezydenta Duterte na Filipinach albo szturmowym oddziałom w Hongkongu zyskuje większą legitymację, niż szarże na policyjne szeregi, przeprowadzane przez Antifę, black blocs, Proud Boys czy innych szamanów z rogami? Ci drudzy przecież też powiedzą, że walczą z opresyjnym systemem. Odpowiednio: faszystowskim, rasistowskim, pedofilskim, lewackim – niepotrzebne skreślić. Ludmiła Aleksiejewa, rosyjska dysydentka, mawiała, że w każdym państwie władza, a więc i policja, jest taka, na jaką pozwala społeczeństwo. Więc najważniejsze to się policji nie bać. Nie bać, powtórzmy wyraźnie – żeby nie pomylić z innym słowem, brzmiącym podobnie, ale sugerującym zupełnie inny stosunek do tej formacji…

Tak czy inaczej, policji się nie zlikwiduje, jak chcieliby anarchiści, a rozwiązać ją i zbudować od początku udało się współcześnie chyba tylko w Gruzji. Zresztą nawet w idealnym państwie bez przestępców i spiskowców policja – żeby uzasadnić swoje istnienie – sama zorganizuje jakiś mord lub zamach. Co już dawno temu wykazał Mrożek w swoim debiucie scenicznym pod tytułem „Policja”.


„Raport o stanie świata” jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Proszę pisać na adres mailowy raportu: raportrosiaka@gmail.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Raport tworzymy dzięki Waszemu wsparciu!

Raport o stanie świata jest programem w całości finansowanym przez słuchaczy za pośrednictwem serwisu Patronite.pl.

Zapisz się do newslettera!